od Róży:"Negocjacje pokojowe"
Już chciałyśmy iść gdy naglę zauważyłam że Luna gdzieś zwiała.
-Kler spytaj Zeke'a czy jej nie widział,a ja sprawdzę na gałęzi.-powiedziałam.
Poszłam pod drzewo i rzeczywiście leżała sobię beztrosko jak gdyby nigdy nic.
-Luna!-krzyknęłam.
-Ja nigdzie nie idę.
-Owszem, idziesz!
-Nie.-zapierała się dalej.
Dopiero Kler zdołała do niej przemówić.Po drodze jednak nadal protestowała:
-Ale oni widzieli mnie!Przecież ja zabrałam im Jokera!Rozpoznają mnie!
-Trudno się mówi...-rzekłam.
Gdy w końcu dotarłyśmy na miejsce było południe.Rozmowa była dość.....nie...nie ciekawa...
-Nie oddamy wam Feniksa!-powiedział w końcu ich reprezentant.
Był to spory czarny wilk,przez dość długi czas uważnie przyglądał się siedzącej na gałęzi za nami Lunie.,,Rozpoznał ją''pomyślałam.
-Nie ma co...-wtrąciła gdy już miałam przedstawić argumenty.-Z takimi oszołomami nie ma co się targować.....Nie zaczają nawet co do nich nawijasz.
-Że co proszę?!-powiedział z irytacją wilk.-Myślisz że to niby ci pomorze?
-Nie.
-A więc kontynułujmy..-zaczą i już mieliśmy wrócić do tematu gdy Luna znowu się wtrąciła,a raczej roześmiała.
-Co cię tak bawi?-spytał przedstawiciel wroga.
-Po prostu rozśmiesza mnie fakt że w ciąż poruszacie tylko temat Arii a nie wspomniecie nawet o tym czego właściwie oczekujecie...
-To chyba nie ma znaczenia bo Horon i tak zrobi z ciebie wypchane zwierzę.
-No a nie ma innej opcji?-spytała z udawanym zmartwieniem.
-No może ewentualnie skóra Róży lub głowy waszych pupilów go zadowolą.
Mlasknęła na wznak że ją to nie zainteresowało.
-Kpisz ze mnie?-spytał z oburzeniem wilk.
-Noooo......-przeciągnęła.
-Różo obawiam się iż do puki twoja siostra zamierza się tak zachowywać nie uzyskamy kąpromisu...
Westchnęłam.Skarciłam Lunę ale ona nie przestawała wyzywała go od tchuża,spłoszonego zająca,i tak dalej.Pewnie by się na siebie rzucili z zębami gdybym ich nie rozdzieliła:
-Luna!Wracaj ty już lepiej do watahy.
-Nareszcię!-wykrzyknęłą i odeszła,nim jednak zniknęłą wśród traw rzuciła-Do zobaczenia.
Wilk był wyraźnie zirytowany.
-Nie panujesz nad swoją gammą.....To źle.-powiedział.
-Powróćmy do tego jakie są wasze warunki.
-Proste.Wystarczy nam że oddacie nam po dobroci wszystkie stworzenia lub ty,twój partner,siostra i brat oddacie się w niewolę Horona.
-Co ty sobię wyobrażasz?!-krzyknęła z gniewem Kler.
-Kler choć ty zachowaj spokój....Najlepiej unikaj kontaktu z Luną,to może ci szkodzić.A wracając do waszych żądań....mówimy nie.
-Daję wam dwie doby na podjęcie decyzji która zapłatę wolicię.Potem wybijemy was co do jednego!
-Nie.
-Więc dalej będziemy was nękać kradnąc wasze pupile.A gdy zmienicie już zdanie ulitujemy się nad wami zabijemy szybko i możliwie jak najmniej boleśnie.
W takich stosunkach się roztaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz