sobota, 4 stycznia 2014

od Kler: Próba nawrócenia i potyczka.

Moje próby sprowadzenia Luny do stanu istoty odczuwającej emocje były jak dotąd daremne.Jednak dziś udało mi się pogadać chwilę dłużej.
-No dobra....nawijaj...-westchnęła niechętnie.
-No to...ten tego-nie wiedziałam co powiedzieć bo po raz pierwszy mi ,,pozwoliła''.
-No....czekam..
-A więc mam wrażenie że jest z tobą coś nie tak-palnęłam nie wiedząc jak lepiej to ująć.
-W sensię...?
-No bo o ile dobrze opisał mi to Demon to przed tą wyprawą byłaś miła,współczująca i no tym podobne...
-A myślisz że się zmieniłam?
-No.....tak...
-To, się mylisz.-rzekła poważnie.-Jestem taka sama lub bardzo podobna..
Zdziwiła mnie jej odpowiedź.I już zamierzałam ją spytać co ma namyśli gdy usłyszałam alarm.
-Co jest?!
Luna spojrzała na mnie jak na głupie szczenie.
-Atakują....a co niby innego....?
Jej spokój mnie wręcz przeraził.
Wszyscy zebrali się przy skraju polany na,której zauważono wroga.
-Wszyscy wojownicy do przodu!Reszta za nimi!-usłyszałam głos Demona.
Ku memu zdziwieniu Luna zamiast stanąć z ,,resztą''stanęła razem z nami.
-Co ty tu?
-Jeśli nie wierz to nim do nas dołączyłaś byłam wojowniczką......
-Ale teraz...
-Jestem sobą.
-Czyli?
-Robię to co lubię-uśmiechnęła się zadziornie.- A tak na marginesie nie muszę ci pokazać że choć jesteś starsza rangą to nie jesteś ode mnie lepsza.
Nie powiem że spodobała mi się jej opińja,ale nie miałam czasu się jej czepiać bo zaczęłam się walka.
-Nareszcie...-szepnęła Luna i wybiegła w stronę wilków nim jeszcze Demon kazał nam ruszyć.Ale nic nie powiedział jakby przywykł do tego.
Dopiero po jakiś 10 sekundach mogliśmy ruszyć.Do tego czasu zdążyła rozgromić prawie całą pierwszą lińję napastników.
,,Jej rana się jeszcze nie zagoiła a ona już zasuwa przed nami wszystkimi w bitewnym szale''-pomyślałam.Odziwo mimo powagi sytułacji ona była...szczęśliwa..?!Ona....na prawdę.....no proszę..czyli.
Naglę skoczył na mnie wielki czarny wilk używając jakiegoś zaklęcia.
W ostatniej chwili Luna popchnęła go na bok.A..po chwili...wilk...był...nieprzytomny lub martwy.Rzeczywiście do pięt jej nie dorastałam.Załatwiła wilka prawie dwa razy od niej cięższego w parę sekund.Pod czas walki wydawała się otwarta,rozluźniona i i tak dalej.
Wygraliśmy walkę,oczywiście tak jak ostatnio trwała bardzo krótko,a po wszystkim nie było już też Haru!!!
Zrozpaczona siedziałam na kamieniu gdy podeszła do mnie i spytała;
-Chcesz dokączyć tamtą rozmowę?
-Tak.-zdziwiłam się-i chce spytać cie nie tylko o tamto,ale i tez o..o to czy,......a z resztą nieważne wrućmy do tego co powiedziałaś..


Luna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz