od Luny:Gadanina.
-No to co masz mi do powiedzenia?-spytał z chytrym uśmiechem.
-Po pierwsze chytry uśmiech nie czyni cię chytrym,po drugie siła nie czyni cię silnym a po trzecie dałeś się wrobić.
-Niby kiedy?
-Horon obiecał ci coś czym nie dysponuje.
Spojrzał na mnie nieokreślonym spojrzeniem.
-I jak się domyślam nie chodziło o niewolnicę.-dodałam.
-Masz rację.Nie chodziło.
-Dzisiejsze wilki schodzą na psy.Aż tak nisko upadłeś?
-E tam...
-No dobra przejdźmy teraz do tematu że nazywasz go tchórzem.Owszem owszem,ale teraz pokarz ile ty masz tak zwanej,rzadko spotykanej odwagi.No dalej!Przyłóż mi!
-Nie rozumiem twojej logiki.
-Nie musisz po prostu mi przyłóż.
-A jaki to ma sens?
-Powiedzmy ze to taka gra jak butelka.Karze ci coś zrobić jak to zrobisz wygrywasz jak nie,no cóż przegrywasz.
-Czyli mam tylko cię szurnąć?
-Tak.
-Hmmm....nadal cię nie rozumiem do czego to ma prowadzić..?
-Niczego po prostu to zrób.Jak wtedy w lesie.
Zawahał się właśnie na to czekałam.
-I co ?!Wiedziałam!Wyzywasz innych od tchórzy a lepszy nie jesteś!
-Zgaduje że i tobie się zdarza.
-Tak ale ja bym ci to zrobiła i każdemu.W tym Róży.
Wściekł się. Trzęsł się z furii.Wtedy skosiłam mu łapy.Upadł na ziemię.Schyliłam się nad nim jak on wtedy nade mną w lesie i szepnęłam mu coś na ucho.Spojrzał na mnie z jeszcze większą wściekłością a gdy chciał wstać zrobiłam mu to samo co z Kler ostatnio.Gdy leciał zasalutowałam mu wesoło.
-No!I z głowy!Głodna jestem!Kler!
-Tak?-podeszła.
-Dasz jeść?
Podała mi kawał sarniego mięsa.Potem razem poszłyśmy pod moje drzewko
-Czyli dręczenie to twoja pasja?
-No.
Ale gdyby znała całą prawdę.A mianowicie: uwielbiam wnerwiać innych ale czasami poprzez wkurzanie ich próbuję im pomóc.Gdybym była miła to ktoś by mnie wysłuchał?Nie!Byłabym Kler!
No dobra zacznijmy już tę jatkę fajnie jakby potrwała pare opo by kto chce mógł napisac co go spotkało w walce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz