poniedziałek, 6 stycznia 2014

od Róży: Decyzja.

Gdy przyszedł do mnie Mike trochę się...no e nie wiem jak opisać to wrażenie.Nadal za nim nie przepadam.
-Coś się stało?!-spytałam.
-Nie no....chodzi o to że...mogę zostać ....wojownikiem?
Przez chwilę myślałam,a potem rzekłam:
-Wierz....przydało by nam się więcej wojowników,ale no wierz.....no..wolałabym zachować jakichś żywych....To znaczy na wszelki wypadek nie.A jeśli martwisz się o stan naszego wojska to nie ma takiej potrzeby...Luna ...nadrabia...
-Co?!Ja jestem silniejszy!
-Wiem.Dlatego też ci nie pozwalam.Nie panujesz nad sobą.
-Ale...ale....ona niby jest......bardziej opanowana???Przecież przez nią w pewnej mierzę to przez nią jesteśmy w takiej sytółacji!
-Ale nie jest....demonem....
Był wyraźnie niezadowolony,ale muszę dbać o bezpieczęstwo mojej watahy.Jeśli mu pozwolę to w ostateczności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz