środa, 22 stycznia 2014

od Kler: Motyw.

-Róża wiesz czy jak już powiadomimy tamtych będę mogła iść poszukać Luny?
-A na pewno chcesz wchodzić jej w drogę?-spytała bez przekonania,
-Nie chcę tylko spróbować jej pomóc lub namówić do powrotu.
-To właśnie to o czym mówię.
-Samej jej nie puszczę!
-Niech ci będzie ale raczej nie będzie cię pytać o zdanie.
Poszliśmy z Demonem do sąsiadów a raczej polecieliśmy na Jokerze:
-No dobra, pomożemy wam-powiedział alfa tamtej watahy-,ale powiedz mi
Tylko szczerze! Czy w waszej watasze jest taka biała wilczyca o krótkiej sierści i niebieskich włosach?
-Luna! Widziałeś ją?!
-Tak , a nawet mam po niej pamiątkę.-pokazał paskudnego sińca na grzbiecie.- na długo ją zapamiętam.
Gdy wszystko ustaliliśmy poszliśmy do opuszczonego obozu . Zauważyłam tam coś dziwnego. Parę metrów od dziwnej jaskini było wgłębienie w kształcie wilka. Gdy przyjrzałam się dokładniej zauważyłam że tu najwyraźniej zaryła Luna.
-Kto zdołał by ją tak załatwić?!-zdziwiłam się.
Demon wzruszył ramionami.
-To tobie zamarzyło się jej szukać. Ale z tego co widzę potem wstała i wspięła się na sosnę. Teoretycznie wystrzeliła się z niej.
-Wystrzeliła?!
-Są tylko trzy rzeczy które potrafią tak nagiąć drzewo: Bogowie, wiatr i Luna.
-Nie wierzę w nią...
-Ja też nie...-westchną i zostawił mnie samą.
-No dobra no to trzeba zasuwać po tę wariatkę.-powiedziałam sama do siebie.
Nagle coś się poruszyło obok mnie. Z mojego cienia wyskoczył drugi, a z drugiego cienia Mike.
-Co ty tu?!
-Idę z tobą.
-CO?!
-No powiedziałem . Idę z tobą.
Nie dyskutowałam. Przynajmniej nie musiałam szukać Luny sama.
-Ale chwila przecież możesz się do niej przenieść przez cień.
-Teraz siedzi gdzieś w ciemności. Nie ma cienia.
Poszliśmy przed siebie. Nie rozmawialiśmy. Zastanawiałam się tylko po co przylazł. Po co miałby szukać Luny?
Po chwili coś poczuliśmy.
-To chyba Luna.-powiedziałam.
Pobiegliśmy w stronę jakiejś jaskini. Była tam. Mokra, poobijana i wyraźnie zmęczona. Nigdy jej takiej nie widziałam.
Spojrzała na nas, a potem znów odwróciła głowę, leżała zwinięta w kłębek.
-Po coście przyleźli?
-Ja...-zaczęłam, ale nagle usłyszeliśmy jakiś głos.
-Witam, witam ! Mike stary! Jak dobrze cię widzieć!
-Co?Ty? -Mike zesztywniał.
-Wiedziałem że ktoś po nią przyjdzie. Ale szczerze? Spodziewałem się jej brata, siostry ewentułalnię Rubina czy Kevina, ale ciebię braciszku?
Nie.
Mike wyglądał na...przestraszonego?!Naglę Luna wstała.
-Czyli nasz drogi Zeusek miał dwójkę synalków. No ale Mike teraz sypnę ci kąplemęntem. Twój brat wygląda jeszczę gorzej od ciebię.

Ledwo powstrzymałam śmiech. I że nawet w takiej sytułacji można zachować humor...
-Jack...-powiedział Mike jakby nieobecny. A potem zrobił coś co zbiło mnię z tropu. Znikną. Pewnie przeniósł się do czyjegoś cienia.
-Mike!!! Ty tchórzu!! Wracaj!
-Nie spodziewaj się po nim zbyt wiele wiewiórko.-skomentowała Luna.
-Dość!-krzyknęłam.-Mam dość tych waszych sprzeczek! Mam gdzięś że jest was dwóch! Mam gdzieś Horona i tę waszą bandę!!!Słowa nic tu nie zmienią!
Skoczyłam ku niemu, ale bez trudu mnie odepchną. Uderzyłam w pień drzewa.
-No a myślałam że to ja mam problemy z samokątrolą.-skomentowała.
-Cicho!
Po raz pierwszy zdarzyło mi się tak zachować wobec kogoś o wyższej pozycji.
-Brawo! Zaczynasz się zachowywać jak na wilka przystało!
Potem ni z tego ni z owego gałąź drzewa pod którym leżałam podniosła mnie i wyrzuciła w powietrze. Wylądowałam gdzieś na szczycie...niskiej płaskiej na górze i stromej po bokach góry? Zaraz potem obok wylądowała Luna.
-Jak ty tu? Jak ty? Czemu nie zrobiłaś tego wcześniej?!
-Inaczej nie byłoby ciekawie.
-Mniejsza o to musimy wracać.
-Nie ty musisz. Ja jeśli komuś podlegam to sobie. Nie jestem alfą ,ani betą, ale czy widzisz tu Kevina lub Różę i Rubina?
-Nie,alę wszyscy szykują się do walki!
-Jeśli chodzi ci o sprzęt typu zbroja mam jeszcze stary, leży w jaskini.
-Nie obchodzi mnie to że chcesz się zemścić na Horonie!!!
-Tu nie chodzi o niego!Tylko o Arię i Haru!!
-A no tak....o nich zapomniałam.

Luna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz