Od Winter:
Następnego dnia postanowiłam zapoznać się z terenami watahy. Najpierw wybrałam się nad jeziora wilcze ,gdzie od razu spostrzegłam Kevina i Mike'a. Żeby nie doszło do takiej samej sytuacji jak wcześniej , użyłam swojej mocy i zniknęłam im z oczu. Kiedy zobaczyłam ich miny chciało mi się śmiać. Pomyślałam sobie: -Może póżniej jeszcze tutaj zajrzę ,ale mam nadzieję ,że wtedy nie spotkam znowu Mike'a. Poderwałam się z ziemi i poleciałam przed siebie wśród białych jak moja sierść obłoków. Po niespełna kilku minutach znalazłam się nad ,,Lasem miłości''. Z góry spostrzegłam Różę i Rubina przechadzających się po alejce. Postanowiłam im nie przeszkadzać i poleciałam dalej. Następnym punktem mojej ,,wycieczki'' były ,,Smocze wodospady'',które zachwyciły mnie swoim pięknem. Obok jednego z nich ujrzałam grupkę wilków , które spojrzały na mnie z zaciekawieniem. Wokół nich zaczęły przebiegać szepty , które zapewne wywołało pojawienie się mojej osoby. Mijając wodospad spojrzałam na nich i powiedziałam uśmiechając się : -Hejka. Po chwili odpowiedzieli mi chórem: -Cześć. Chwilę potem znowu wzbiłam się w powietrze i poleciałam w stronę ,,magicznego lasu''. Tam postanowiłam chwilę odpocząć. Wylądowałam na ziemi w kilka sekund i usiadłam by na spokojnie zaczerpnąć trochę powietrza.Byłam zachwycona oglądając to magiczne niebo , które zaczynało mi coś przypominać. W zakamarkach mojej pamięci zaczęła mi ,,świecić lampka''. Niestety po chwili myślenia nie udało mi się dowiedzieć co to oznaczało. Byłam tak zauroczona niebem ,że nawet nie zdążyłam zauważyć, kiedy coś się za mną poruszyło.Instynktownie odwróciłam głowę ,lecz jak się tego spodziewałam, nikogo i niczego za mną nie zauważyłam. Po kilku minutach znowu poczułam ,że ktoś za mną stoi. Postanowiłam przeprowadzić szybką akcję. Odwróciłam się z prędkością światła i nawet dobrze nie przyjrzałam się postaci gdy zamroziłam jej łapy { byłam pewna ,że to wilk}. Nie wiem jednak jak , ale ta osoba nagle zniknęła , jakby rozwiała się w pył. Na ziemi pozostał tylko lód , co świadczyło , że nie był to wybryk mojej wyobrażni. Ta sytuacja jednak nie sprawiła ,że odechciało mi się przebywać w tym lesie,lecz po kilku minutach ruszyłam w dalsza drogę. Kiedy przechadzałam się wzdłuż czarnych jaskiń natrafiłam na świecącą i mieniącą się wodę. Od razu wiedziałam co to jest . -Kryształowa rzeka - powiedziałam z zachwytem. Kiedy się do niej zbliżyłam moje skrzydła zaczęły mienić się niebieskimi kryształami. Po chwili to zjawisko zaczęło ogarniać całą mnie. Kiedy spojrzałam w taflę rzeki nie ujrzałam swojego odbicia. Byłam oszołomiona i tak zaskoczona , że postanowiłam się wycofać. Gdy zmierzałam na polanę rozmyślałam o całej tej sytuacji. Przechodząc obok jezior wilczych ponownie ujrzałam Mike'a , jednak Kevina tam nie było. Trochę się zdziwiłam , ale wkrótce pomyślałam sobie: -To przecież nie moja sprawa - i poszłam dalej zadowolona ,że nie zwrócił na mnie swojej uwagi. Przez resztę dnia rozmyślałam o zaistniałej sytuacji przyglądając się wśród drzew kolejnym wilkom.Pod koniec dnia postanowiłam odnależć w następnym dniu Lunę i zadać jej kilka pytań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz