od Luny: Te zwierzaki udające wilki...
Byłam rozdrażniona ale pocieszyła mnie myśl że Mike będzie miał kogo dręczyć.Chyba po tym jak przestałam go nienawidzić poczuł się na zbyt uprzejmy.szkoda trochę że ja nie będę miała okazji się jej uczepić ,ale zostawmy to demonkowi.Nagle nad moją głową przeleciała Valiente.
-Uważaj jak chodzisz!-krzyknęła.
-Nie będzie mi fretka mówić co mam robić!
-Fretka?!
-Oj wybacz...wypchana fretka.
-Nie pozwalaj sobie!
Pokazałam jej język.Nie miałam teraz nastroju na orginalnę odpowiedzi.Polazła dalej.
-Nareszcie...-westchnęłam z ulgą i ,,popełzłam'' przed siebie.
Niestety ten idiota zwany losem postawił mi na drodze jeszcze Winter!
-Hej.-powitała mnie.
Zmogłam w sobie pokusę by pobiec przed siebie krzycząc w niebo głosy .
-Hej.Co tam?-spytałam uprzejmie.
-Chciałabym zadać ci parę pytań...
-Ja nie encyklopedia,ale skoro Róża cie już pogoniła to dobra ale najpierw mi coś znajdź mi coś.
-A co?
-Taką górę.-opisałam jej punkt mojego zainteresowania.
-No dobra..-nie chętnie poleciała w górę.
Poszłam dalej.Ona wróciła do mnie po jakichś pięciu minutach.
-Znalazłam.
-Dobra...
Pokazała mi drogę.Biegłam za nią max kilometr aż zobaczyłam górę.
Wspięłam się po schodach,wlazłam do jaskini i powiedziałam do stojącej obok Winter.
-No to zadaj mi te pytania.Wszystkie na raz.Ja odpowiem po kolei,a potem polecisz z powrotem.
Winter pytaj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz