od Luny:Mike.....
To mnie zszokowało!Byłam mu wdzięczna,ale jak można się po mnie spodziewać to raczej medalu mu nie dam.Ale uczciwość musi być.Z trudem go dogoniłam.
-Czekaj!-zatrzymałam go.
-Tak?
Przez chwile milczałam walcząc z własną dumą.
-Dzięki...-rzuciłam.
-...Proszę..-wymamrotał.
-No to ....em....no ten...tego.....oj wiesz......po prostu jestem wdzięczna i woglę...
Mike trochę się zmieszał jakby zdziwiło go że w ogulę mogę być.
Nim zdążył coś odpowiedzieć cmoknęłam go w policzek i odbiegłam wskakując z trudem na drzewo.Potem w taki właśnie sposób oddaliłam się na jakiś kilometr.Bo zrobiło się niezręcznie,a ja nie znoszę okazywać uczuć ani wdzięczności.Już i tak dość nadwyrężyłam dziś swą dumę.
To raczej nie jest już do dokończenia....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz