Już prawie zapomniałam o tym co wydarzyło się w tedy przy jeziorze.Czasem sobie przypominałam ,ale nie interesowało mnie to po prostu żyłam dalej.Tego dnia postanowiłam na coś zapolować.Po drodze natknęłam się na Kler.
-Hej...-powitała mnie.
-Hej-odpowiedziałam.
-Dokąd to?.
-Coś wszamać.
-To ...mogę iść z tobą?
-Tak,ale gałki oczne są moje-uśmiechnęłam się.
Zgodziła się i razem .Upolowałyśmy piękną tłusta sztukę,którą Kler ścigała poprzednio.Przy posiłku wilczyca spytała mnie:
-Tak się zastanawiam.....ty kogokolwiek szanujesz?
-A skąd to pytanie?
-Bo nigdy nie widziałam byś go komukolwiek okazywała ...nawet alfom.
-A czemu bym miała?-zdziwiłam się.
-No bo to w końcu alfy...
-To nie znaczy że Luna musi mieć do nich szacunek.-przerwałam jej nadal mając w pysku kawałek wątroby.
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Ale...ale....a ...respekt?
-Tak...
-Do kogo?
-Tamtego zająca...
-Co?!
-Od tygodnia nie mogę go złapać...
-A jakiś wilk?
Zastanowiłam się chwilę.Wzruszyłam ramionami.
-Ty kogoś traktujesz na poważnie?
-Możesz przestać?To nie spowiedź!-uśmiechnęłam się.
-A co myślisz o Mike'u?
-Mike'u?
-Tak.
-A co mam myśleć?
-No bo w końcu...
-E tam.........odpuść sobie......jeśli próbujesz mnie z nim sfatać..to..lepiej....oj odpuść sobie..Czy ja ci wyglądam na romantyczkę?!
-Nie...to znaczy nie wiem,ale on chyba też nie.....
Odsunęłam od siebie posiłek i odeszłam zabierając tylko gałki oczne.
Emocje.....[pomyślałam]Co się mnie czepili?!Ech...
Potem wskoczyłam na swoją gałąź i zasnęłam patrząc w stronę jaskiń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz