poniedziałek, 9 grudnia 2013

Od Kevina: Koszmar i piękny kwiat

-Luna!-zdążyłem krzyknąć, ale po chwili zniknęła. Wtedy widziałem tylko ciemność jednak...Usłyszałem Mike'a który...Rozmawiał z Hypnosem!?
-Hypnos kope lat!-powiedział jak zawsze swoim wesoły, mimo to wrednym głosem.
-To ty? Nie byłeś wygnany?-zapytał Hypnos. Nie   miałem pojęcia o co chodzi więc słuchałem dalej.
-No cóż...Owszem trafiłem za ziemie...
-Czasem nie było tak, że nie możesz się widzieć z Bogami?
-Cóż tak na prawdę się nie widzimy bo jestem Kevinem.
-Słucham?
-Powiedzmy, że zamieniłem się w demona tak?-powiedział znudzony-Ale mogę przejąc kontrole nad jego snem? Znam jego koszmary! Hmm...Jest ich dużo w tym jego mózgu.
-Nie powinienem ci ufać zwłaszcza po twoim dawnym zachowaniu...
-Oj no przestań! Wcale nie było tak źle...No dobra było ale teraz mogę się przydać.
-Dobra niech ci będzie, ale Zeus ma o tym nic nie wiedzieć!
-Taa...Jeśli chodzi o kłamanie jestem wyrobiony.-powiedział.
Ale zaraz  skąd on znał Hypnosa i Zeusa!?
-Witaj Kevin-powiedział nagle z uśmiechem na twarzy.
-O co chodzi!?
-Nic nic...Tylko trochę się pobawimy. Co chcesz na początek?O już wiem!-powiedział śmiejąc się.
-Mike o co ci chodzi!?
Nagle nie mogłem wierzyć oczom. Widziałem las...I ten las  skądś znałem...
-Wspomnienia wracają co nie? Nie będzie ci przeszkadzał.
-Mike!-krzyknąłem ale znikną. Postanowiłem wejść w dalszą część lasu. Nie wiem czemu, ale się go bałem. Nagle usłyszałem płacz jakiegoś szczenięcia  i...Wszystko sobie przypomniałem! Ogarną mnie strach...Wspomnienia z mojego dzieciństwa zostały odzyskane! Jednak wiem czemu nie chciałem o niczym pamiętać... Zobaczyłem nagle moich rodziców...Martwych. Odwróciłem się by tego nie widzieć...Nie bać się! Jednak to była za duża trauma. Gdy się odwróciłem znów zobaczyłem ich ciała!
Chciałem uciec jednak gdzie nie uciekłem widziałem ciała. I w końcu zobaczyłem człowieka...Zaraz czy on...Nie napadł wtedy na naszą watahę!? Teraz wiem  skąd go kojarzyłem, ale nie chciałem nic mówić. Wycelował we mnie strzelbą, a ja ze strachu nie mogłem się ruszyć...
-Uważaj!-usłyszałem głos i ktoś mnie odepchną. Była przede mną Róża w postaci...Ducha?
-Róża co ty tu?-wyjąkałem ponieważ dalej byłem w szoku.
-Tak właściwie to chciałam ci opowiedzieć o nowej wilczycy która...Ma podobną przypadłość do ciebie? I chce wiedzieć o tobie więcej więc chciałam zapytać o zgodę...Widocznie trafiłam na dobry moment gdzie my jesteśmy?-wytłumaczyła i zapytała.
-W moim śnie...Koszmarze.
-Ale...Co robi tu ON?
-Ja...To nie historia na teraz wiem już co muszę zrobić żeby się  stąd wydostać!
-Mianowicie?
-Musze go-przęknąłem ślinę-Zabić...Tyle że nie dam rady! Nawet jeśli to sen to tego nie zrobię...Ja nie potrafię.
-Kevin posłuchaj musisz w siebie uwierzyć pomogłabym ci ale muszę zniknąć...Dasz rade, a ja mogę powiedzieć o Miku Kler tak?
-Emm...Tak i dzięki za pomoc
-Zostawiam wszystko w twoich łapach. I pamiętaj wierz w siebie!-i zniknęła. Jej słowa dodały mi otuchy.
-Czas to zrobić!-powiedziałem sam do siebie. Wyszedłem ostrożnie z krzaków i rozejrzałem się. Zobaczyłem mojego wroga. Szybko do niego podbiegłem.
-Tu jesteś!-krzyknął i zaczął we mnie strzelać jednak ja użyłem ognistego lotu i uniknąłem wszystkich strzałów, a wzbijając się w górę atakowałem z powietrza...I tak parę razy. Potem zaczą robić się przeźroczysty. (W końcu był to tylko sen więc nie mogłem go zabić na prawdę) Na koniec użyłem ognistego tornada i znikną.
-No brawo brawo-powiedział znudzonym głosem Mike.
Wtedy otwarłem oczy i zobaczyłem stojącą nade mną Lune.
-Rubin obudził się!-krzyknęła
-No nareszcie-Rubin podszedł do mnie i pomógł mi wstać.-Co ty tam tyle robiłeś?
-Em...Dowiedziałem się wielu spraw o których nie wiedziałem, ale wole o tym nie mówić.-odpowiedziałem smutny.
-Dobra...To ruszamy dalej?-zapytał Rubin
-Ta jasne...-odpowiedziałem i pobiegliśmy.
Gdy poszliśmy dalej  zobaczyliśmy polane pełną pięknych dzikich kwiatów. Jednak w środku był jeden największy i najpiękniejszy kwiat, a wokół niego płatki kwiatów ułożone na kształt...Lir?
-Jakie to piękne!-powiedziała Luna i tam pobiegła. Nagle wielki piękny kwiat ją...Złapał?
-Luna!-krzyknąłem.
-Nie to musi być pułapka *Chloris!-powiedział Rubin.
-No tak, a te płatki kwiatów ułożone w liry to **Muzy!

Rubin pomysły?

*Chloris-w greckiej mitologii Bogni Kwiatów.
**Muzy-w greckiej mitologi boginki muzyki i sztuki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz