od Luny: Polityka.
Podsumowując naszą obecną sytułacje jest tak: jakieś obce wilki sterczą nam pod nosem, mnie Zeke nie daje spokoju,a pupil Kler mnie nie znosi. Fakt że tylko ten pierwszy dotyczy nas wszystkich,ale nie mogę zapomnieć o moich własnych problemach. Kler podejmuje próby nawrócenia mnie.Nie potrafię się jej pozbyć.
Leżałam na mojej gałęzi i drzemałam.Gdy się obudziłam pod drzewem siedziała Róża.
-Luna?
-Co?
-Muszę iść spróbować się z nimi dogadać.
-To idź....Czy ja ci bronię?-wiedziałam co ma na myśli.
-Luna....jesteś doradcą alfy...ty też musisz iść...
Westchnęłam.
-Czy jak raz możemy od razu ich napaść i mieć to z głowy?
-Luna!-skarciła mnie,-nie obchodzi mnie twoje zdanie na temat polityki!!!Nie masz nic do gadania!
Warknęłam,a potem dodałam:
-Ale ty wiesz że zabierając mnie ze sobą skazujesz się i nas na wojnę?
Wetchnęłam.
-Róża....proszę...-dodałam.
-Nie.
Nie zamierzałam bardziej się poniżać ,a i tak nie miało to sensu więc sobie odpuściłam .Po godzinie musiałam iść z Różą i Kler na te gadaninę.
Róża ty o tym opowiedz.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz