Od Kevina: Ktoś dalej jest zakochany...
Gdy Luna i Mike gdzieś pobiegli ja wróciłem do jaskini. Niby powinienem go pilnować, ale uwierzyłem, że da sobie radę. Potem zacząłem panikować co się stanie jeśli tak nie będzie, jednak po chwili zobaczyłem jak przechodzi koło mojej jaskini. Szybko do niego podbiegłem.
-I co?-zapytałem.
-Nic po prostu ją przeprosiłem.
-A co ona na to?
-Nic takiego...
-Na pewno?-widziałem, że był raczej zadowolony więc wątpię, żeby nic się nie stało.
-Ta
-Czyli jednak coś więcej się zdarzyło!
-Po czym niby to wnioskujesz?
-Po twoim głosie. Zawsze byś powiedział przeciągane ,, Taaa", a tego nie zrobiłeś!
-Serio? I po tym to wnioskujesz?
-Dokładnie!
-Ehh niech ci będzie...
-Czyli?
-Pocałowała mnie...Ale to był tylko znak wdzięczności!
-I tobie to odpowiadało bo dalej jesteś w niej zakochany?
-Nie! Znaczy...Może?
-Ha! Wiedziałem!
-Ucisz się!-warknął już zły i jego oczy zaczynały się lekko świecić. Musiałem raczej przestać bo inaczej dostał by swojego ,,ataku agresji".
-Dobra dobra spokojnie.-powiedziałem jak najspokojniejszym głosem. Jego oczy zaczęły gasnąć.
-Jak ty to niby robisz?-zapytał.
-Co robię?
-Jak słyszę twój głos od razu się uspokajam. Przy innych głosach to nie działa.
-No cóż sam nie wiem.-uśmiechnąłem się.
Nagle przyszła do mnie Róża.
-Kevin jest z tobą Aria?-zapytała.
-Nie...
-Aha-uśmiechnęła się jednak wiedziałem, że to był sztuczny uśmiech.
-Zaraz niby czemu miałaby być ze mną?
-Nie no tak się pytam...
-Tylko?
-Nie... Chodzi o to, że hm...Nie wiem gdzie jest, a jest twoim magicznym stworzeniem więc myślałam, że jest przy tobie.
-Zaraz! Jak to nie wiesz, gdzie jest!?
Róża o czym ty mówisz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz