wtorek, 31 grudnia 2013

Od Kevina

Nie wiedziałem jak się czuć. Normalnie czułbym się wystraszony, ale tym razem byłem wściekły! Róża powiedziała, że pójdą do nich na rozmowy negocjacyjne.
-I jakieś zwykłe rozmowy mają załatwić sprawę! Wiem, że to oni porwali Arię!-krzyknąłem wkurzony.
-Kevin uspokój się-powiedział do mnie Mike.
-I ty to mówisz!?
-Przegiąłeś...
-Chłopacy spokój!-krzyknęła Róża, żeby na uspokoić.- Wszyscy jesteśmy zdenerwowani, ale wojny  do niczego dobre nie prowadzą.
-Niech ci będzie-mruknąłem.
Potem przyszła Luna którą przyprowadziła Kler i poszły prowadzić rozmowę.

Róża co się tam działo?
od Luny: Polityka.

Podsumowując naszą obecną sytułacje jest tak: jakieś obce wilki sterczą nam pod nosem, mnie Zeke nie daje spokoju,a pupil Kler mnie nie znosi. Fakt że tylko ten pierwszy dotyczy nas wszystkich,ale nie mogę zapomnieć o moich własnych problemach. Kler podejmuje próby nawrócenia mnie.Nie potrafię się jej pozbyć.
Leżałam na mojej gałęzi i drzemałam.Gdy się obudziłam pod drzewem siedziała Róża.
-Luna?
-Co?
-Muszę iść spróbować się z nimi dogadać.
-To idź....Czy ja ci bronię?-wiedziałam co ma na myśli.
-Luna....jesteś doradcą alfy...ty też musisz iść...
Westchnęłam.
-Czy jak raz możemy od razu ich napaść i mieć to z głowy?
-Luna!-skarciła mnie,-nie obchodzi mnie twoje zdanie na temat polityki!!!Nie masz nic do gadania!
Warknęłam,a potem dodałam:
-Ale ty wiesz że zabierając mnie ze sobą skazujesz się i nas na wojnę?
Wetchnęłam.
-Róża....proszę...-dodałam.
-Nie.
Nie zamierzałam bardziej się poniżać ,a i tak nie miało to sensu więc sobie odpuściłam .Po godzinie musiałam iść z Różą i Kler na te gadaninę.


Róża ty o tym opowiedz.....
Od Róży:Zaginięcie


Przestraszyłam się bo nigdzie nie Ari.
-No normalnie,poszłam sprawdzić co u nich a tu nagle wszystkie mówiąże jej nie ma.
-Nie możliwe.
-Możliwe że to ma związek albo z Horonem albo z ostatnim atakiem.
-Pewnie to słudzy Horona.
-Może i masz racje,poza tym ktoś doniósł że szykują kolejny atak ty ostrzeż innych a ja biegnę nasze stworzenia spotkamy się przed moją jaskinią.
Pół godziny potem byliśmy na miejscu gotowi do walki znów to samo ja,Demon i Kler podeszliśmy do ich dowódcy.Przyznał że służą Horonowi i
rozpoczeła się walka znowu używałam mocy wszystkich żywiołów bo połowa do magowie włącznie z przywódcą.Jednak coś było nie tak za szybko zwiali
poprzednim razem walczyli dobrą godzinę ,a teraz jakieś dziesięć minut.Poza tym nie znalazła się Aria...


Może niech Kevin dokończy.

poniedziałek, 30 grudnia 2013



Imię: Joker
wiek: 2 lata
płeć:samiec
Charakter:żartowniś,lubi kąsać Zeke'a,miły,ale na taki wredny sposób,inteligętny
Umiejętności:latanie,dziobanie,drapanie,granie w szachy.
wilk:Kler
od Kler:Hipogryf

Gdy odeszła Zeke wybuchł ze śmiechu.
-Ogarnij się Baranie!
-Nie mogę!-roześmiał się.
Miałam dość jego towarzystwa więc poszłam poszukać jeszcze tej sarny.
Nie udało się ,ale nagle coś usłyszałam.
-Ogarnij się !Nie ogarnias?!Nic ci nie zrobię!!!
Pobiegłam w te stronę.Na polanie stała Kim ,Luna,Waldek i Hipogryf?
-O jak dobrze cie widzieć!-powiedziała
Zdziwiła mnie jej reakcja,żadko cieszyła się na czyjś widok.
-Teraz to twój problem-rzuciła,wskoczyła na Kim i odlecieli.
Podeszłam do hipogryfa.Warkną ..Podeszłam bliżej.Był ranny!!!!Co?!
Przyjrzałam się uważniej miał na ramieniu ślady po kłach Waldka i przypalone pióra,penie przez Kim.Miał też związane łapy.Nie wiedziałam o co biega.
-Spokojnie..
-Nie!Zostaw mnie ty kreaturo!-krzykną.
O mało nie upadłam z wrażenia!Przemówił!
-Co się stało?-spytałam.
-Jakieś wilki mnie związały gdy spałem!Potem pojawiła się tamta z ranną łapą i je pogoniła.Jednak jej niemówiące pupile poraniły mnie gdy odkryły że mówię!!
-To pewnie z szoku...-usprawiedliwiłam.
-Tak czy inaczej tamte są w pobliżu a my tu gadamy!
-Dobrze ...-niepewnie podeszłam do dziwnego stworzenia.
-Szybciej!
Przegryzłam sznury.Hipogryf próbował polecieć ,ale przez pogryzione przez wilki skrzydła nie mógł.Wstał więc szybko .
-Dzięki-rzucił nie patrząc nawet na mnie.
Nagle zza zarośli wyłoniło się kilka wilków i rzuciło się w naszą stronę.
Hipogryf w ostatniej chwili mnie chwycił i wrzucił na swój grzbiet,a potem szybko pobiegł przez las.
-Co ty wyprawiasz?!
-Zabieram siebie i ciebie z tego piekła!
-Ale nie w te stronę!-pokazałam mu kierunek w którym szłoby się by dotrzeć do watahy.
Pobiegł w tamtą stronę.
Ostrzegliśmy watahę i spytałam go wtedy:
-Zostaniesz?
Spojrzał na Lunę,Waldka i Kim.
-Tak.....w końcu muszę się odwdzięczyć tamtym wilkom i tej grupce.
od Luny:Jak gdyby nigdy nic.

Już prawie zapomniałam o tym co wydarzyło się w tedy przy jeziorze.Czasem sobie przypominałam ,ale nie interesowało mnie to po prostu żyłam dalej.Tego dnia postanowiłam na coś zapolować.Po drodze natknęłam się na Kler.
-Hej...-powitała mnie.
-Hej-odpowiedziałam.
-Dokąd to?.
-Coś wszamać.
-To ...mogę iść z tobą?
-Tak,ale gałki oczne są moje-uśmiechnęłam się.
Zgodziła się i razem .Upolowałyśmy piękną tłusta sztukę,którą Kler ścigała poprzednio.Przy posiłku wilczyca spytała mnie:
-Tak się zastanawiam.....ty kogokolwiek szanujesz?
-A skąd to pytanie?
-Bo nigdy nie widziałam byś go komukolwiek okazywała ...nawet alfom.
-A czemu bym miała?-zdziwiłam się.
-No bo to w końcu alfy...
-To nie znaczy że Luna musi mieć do nich szacunek.-przerwałam jej nadal mając w pysku kawałek wątroby.
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Ale...ale....a ...respekt?
-Tak...
-Do kogo?
-Tamtego zająca...
-Co?!
-Od tygodnia nie mogę go złapać...
-A jakiś wilk?
Zastanowiłam się chwilę.Wzruszyłam ramionami.
-Ty kogoś traktujesz na poważnie?
-Możesz przestać?To nie spowiedź!-uśmiechnęłam się.
-A co myślisz o Mike'u?
-Mike'u?
-Tak.
-A co mam myśleć?
-No bo w końcu...
-E tam.........odpuść sobie......jeśli próbujesz mnie z nim sfatać..to..lepiej....oj odpuść sobie..Czy ja ci wyglądam na romantyczkę?!
-Nie...to znaczy nie wiem,ale on chyba też nie.....
Odsunęłam od siebie posiłek i odeszłam zabierając tylko gałki oczne.
Emocje.....[pomyślałam]Co się mnie czepili?!Ech...


Potem wskoczyłam na swoją gałąź i zasnęłam patrząc w stronę jaskiń.

niedziela, 29 grudnia 2013

Od Kevina: Ktoś dalej jest zakochany...

Gdy Luna i Mike gdzieś pobiegli ja wróciłem do jaskini. Niby powinienem go pilnować, ale uwierzyłem, że da sobie radę. Potem zacząłem panikować co się stanie jeśli tak nie będzie, jednak po chwili zobaczyłem jak przechodzi koło mojej jaskini. Szybko do niego podbiegłem.
-I co?-zapytałem.
-Nic po prostu ją przeprosiłem.
-A co ona na to?
-Nic takiego...
-Na pewno?-widziałem, że był raczej zadowolony więc wątpię, żeby nic się nie stało.
-Ta
-Czyli jednak coś więcej się zdarzyło!
-Po czym niby to wnioskujesz?
-Po twoim głosie. Zawsze byś powiedział przeciągane ,, Taaa", a tego nie zrobiłeś!
-Serio? I po tym to wnioskujesz?
-Dokładnie!
-Ehh niech ci będzie...
-Czyli?
-Pocałowała mnie...Ale to był tylko znak wdzięczności!
-I tobie to odpowiadało bo dalej jesteś w niej zakochany?
-Nie! Znaczy...Może?
-Ha! Wiedziałem!
-Ucisz się!-warknął już zły i jego oczy zaczynały się lekko świecić. Musiałem raczej przestać bo inaczej dostał by swojego ,,ataku agresji".
-Dobra dobra spokojnie.-powiedziałem jak najspokojniejszym głosem. Jego oczy zaczęły gasnąć.
-Jak ty to niby robisz?-zapytał.
-Co robię?
-Jak słyszę twój głos od razu się uspokajam. Przy innych głosach to nie działa.
-No cóż sam nie wiem.-uśmiechnąłem się.
Nagle przyszła do mnie Róża.
-Kevin jest z tobą Aria?-zapytała.
-Nie...
-Aha-uśmiechnęła się jednak wiedziałem, że to był sztuczny uśmiech.
-Zaraz niby czemu miałaby być ze mną?
-Nie no tak się pytam...
-Tylko?
-Nie... Chodzi o to, że hm...Nie wiem gdzie jest, a jest twoim magicznym stworzeniem więc myślałam, że jest przy tobie.
-Zaraz! Jak to nie wiesz, gdzie jest!?

Róża o czym ty mówisz?
od Luny:Ja.

-No wiesz ja nic nie pisnę-uśmiechną się Zeke.
Popatrzyłyśmy na niego poważnie.Westchnęłam.
-Ech.... słuchajta mnie teraz.....między mną a Mike'em nic nie ma.Ja tylko chciałam mu się odwdzięczyć i tyle.
-Ta !Akurat!-zaśmiał się Zeke.
-Chcesz w zęby?-spytałam go najuprzejmniej jak umiałam.
-Nie dzięki...wolę zachować...
-Czyli mam unikać tematu....?-spytała Kler.
-Jakiego?-spytałam. Wiedziałą co mam namyśli.
Odeszłam na swoją gałąź.Tam zaczęłam zastanawiać się sama nad sobą.Mike...hmmm...przepiszę go z wrogów do rozszarpania do neutrali.
Kevin..hmm...zostaje wśród kumpli.Kler....nadal neutral....i tak przeszłam przez całą watahę.Jeśli ktoś ma w głowie by mnie podrywać to...to musi się napracować...A no tak!Zeke!Jego dajmy na listę wilków ,Które trzeba kiedyś zwalić z urwiska.

od Kler:

Byłam akurat na polowaniu.Czaiłam się na tłustą młodą sarnę gdy nagle zza krzaków wypadł podekscytowany Zeke.Sarna uciekła a on mnie przewrócił.
-Zeke !Ty baranie przez ciebie obiad mi zwiał!
-Wybacz....ale stało się coś niesamowitego!-krzykną z podnieceniem.
Spojrzałam na polane.Nie było już czego ścigać ...więc cóż miałam robić?
-No dobra ...-przewróciłam oczami i wstałam-No.To mów co takiego się wydarzyło?
-Luna!
-Zabujałeś się?!
-Nie do jasnej!Luna pocałowała Mike'a!
-Co?!O czym ty mi tu ______________(tu użyłam wyrazu którego nie powinnam użyć)
-No przecież ci mówię!
-Nie....ty mi tu bajki opowiadasz....
-No ale ja widziałem!-przewróciłam oczami-Przewidziało ci się...
-Nie no ja widziałem!Gadali,a potem Mike się oddalił,powiedziała coś do niego i cmoknęła!Zwiała i dalej już nie widziałem.
Przez chwilę patrzyłam na niego rozważając to co powiedział.
-Wiesz...niech ci będzie...powiedzmy że tak było,ale no....to nie możliwe..
-No wiem!Dlatego to właśnie takie ekscytujące!
-O czym gadacie moje omegi?
Przestraszyliśmy się oboje.Nad nami głową w dół wisiała Luna.
-O niczym...-skłamałam.
Popatrzyła na nas jakby miała noktowizor w oczach.
-Ech..-westchnęła-zmieńcie temat.

Luna?

sobota, 28 grudnia 2013

od Luny:Mike.....

To mnie zszokowało!Byłam mu wdzięczna,ale jak można się po mnie spodziewać to raczej medalu mu nie dam.Ale uczciwość musi być.Z trudem go dogoniłam.
-Czekaj!-zatrzymałam go.
-Tak?
Przez chwile milczałam walcząc z własną dumą.
-Dzięki...-rzuciłam.
-...Proszę..-wymamrotał.
-No to ....em....no ten...tego.....oj wiesz......po prostu jestem wdzięczna i woglę...
Mike trochę się zmieszał jakby zdziwiło go że w ogulę mogę być.
Nim zdążył coś odpowiedzieć cmoknęłam go w policzek i odbiegłam wskakując z trudem na drzewo.Potem w taki właśnie sposób oddaliłam się na jakiś kilometr.Bo zrobiło się niezręcznie,a ja nie znoszę okazywać uczuć ani wdzięczności.Już i tak dość nadwyrężyłam dziś swą dumę.

To raczej nie jest już do dokończenia....

piątek, 27 grudnia 2013

Od Mike: Wyjaśnienia

Stałem przed Luną. Rozumiałem to, że jest na mnie zła...Ja sam byłem na siebie zły!
-Luna ja na prawdę...-zacząłem
-Powiedziałam, że z tobą nie gadam-przerwała mi wilczyca-A ty coś chcesz Kevin?
Zacisnąłem zęby. Nienawidzę gdy ktoś mnie ignoruje!
-Tylko spokojnie-szepnął do mnie Kevin który oczywiście wiedział co mnie denerwuje. W końcu jesteśmy...Przyjaciółmi.
-Luna rozmawiałem o tym wszystkim z Mike'iem. I myślę, że on chcę ci wytłumaczyć parę spraw-Powiedział ze spokojem Kevin.
-Jaka szkoda, że mnie to nie obchodzi.-odpowiedziała mu Luna.
Potem jeszcze trochę rozmawiali i w końcu Kevin jakąś ją na mówił.
-Tylko bez kłamania-powiedział patrząc na mnie-Masz jej powiedzieć całkowitą prawdę co do tej historii.
Westchnąłem.
-Ja...Pamiętasz jak porwał cię Horon?
-Nawet mi nie przypominaj-warknęła.
-Spokojnie...Więc Mówiliśmy, że uratował cię Demon co nie?
-No bo mnie uratował?
-Nie do końca-powiedział nagle Demon po którego poszedł Kevin.
-Hę jak to?-Luna była bardzo zdziwiona.
-Więc straciłaś wtedy pamięć, a my mówiliśmy, że to ja cię ocaliłem. To nie była prawda. Tak na prawdę to Mike ruszył by cię ratować i wtedy został przeklęty, co spowodowało to, że był demonem i nie panował nad sobą.-wytłumaczył Demon.
-Bo nie miał wyboru? To, że po mnie pobiegł i spotkał nagle szamana który go przeklną to już jego pech.-powiedziała.
-Tyle, że Mike miał wybór.-odpowiedział jej Demon.
-Co?-popatrzyła wtedy na mnie.
-Miałem wybór. Ucieczka była łatwa więc mogłem zawrócić. Wiedziałem, jakie będą konsekwencje bycia demonem, ale wiedziałem, że dostanę też siłę i będę mógł cię uratować.-wytłumaczyłem.
-Zaraz zaraz...Czyli zrobiłeś to dla mnie?-zapytała z niedowierzaniem.
-No tak...
-Czemu?
-Bo ja...Ja...-Nie! Nie mogłem jej tego powiedzieć więc uciekłem. ona jednak pobiegła za mną. Nie wiedziałem, że wilczyca z zranioną łapą może biegać, aż tak szybko!

Luna dokończ.
od Luny: Frustracja

Po ataku Mike'a nie chciałam wyjść z jaskini.Byłam kłębkiem nerwów.
Róża wysyłała do mnie medyków ,ale ich wyganiałam.W pewnym momęcie do jaskini weszła Róża.
-Luna.....-westchnęła z troską-dopuść do siebie medyków.
-Zostawcie mnie.-odwruciłam głowę.
-To nie jego wina...
-Nie jego?!-krzyknęłam ze złości.
-To efekt uboczny....
-Nic by się nie stało gdyby w tedy nie czynił zła bogom albo nie opętał Kevina!Wtedy nie zginęli by członkowie tamtej watahy!Nigdy nie poszlibyśmy na tamta wyprawę po przywilej bogów a ja nie siedziałabym tutaj tylko radośnie drzemała na mojej gałęzi!!!
Róże zszokowała moja reakcja.Wyszłam z jaskini nawet nie patrząc na nią.Człąpałam powoli za karzdym razem gdy stawiałąm krok czując ból.Inne wilki patrzyły na mnie z mieszanka grozy i zdziwienia.Nie było tam Mike'a ani Kevina.Nie obchodziło mnie to jednak.Szłam przed siebie.Gdy dotarłam do jeziora zobaczyłam tam ich.Rozmawiali.Po chwili spojrzeli na mnie.Ja patrzyła tylko na Mike'a.Byłam wściekła i gdyby nie przejmujący ból penie rzuciłabym się na niego z zębami.
Odeszłam na drugą stronę jeziora.Po godzinie znalazła mnie Sonny.
Zabandarzowała ranę i szybko odeszła bo Kevin i Mike podeszli do mnie Kevin wyglądał tak jagby pilnował towarzysza.Gdy byli parę metrów ode mnie spięłam się i już miałam wstać i odejść gdy Mike mnie powstrzymał i już chciał coś powiedzieć gdy mu przerwałam:
-Nie zamierzam cię wysłuchiwać cokolwiek masz do powiedzenia,a jak chcesz mnie jeszcze dobić to proszę bardzo... jestem gotowa.


Mike masz coś jeszcze do powiedzenia?
Od Róży:Mam szczęście!


Od razu pobiegłam po Mike'a by zmusić żeby przeprosił Lune aleon i Kevin już tam byli więc schowałam się i obserwowałam sytuacje...

Luna dokończ.

czwartek, 26 grudnia 2013

Ankieta

Wstęp

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i tego że niedługo koniec roku jeden trzech wilków zdobędzie towarzysza.Kler,Kimi lub Zeke dostanie magiczne stworzenie.Od wilków z watahy zależy kto je dostanie.Głosować można przez cztery dni kto dostanie najwięcej głosów wygra.

Objaśnienie

Do wilków które są wymienione: Zwycięzca pisze opowiadanie w którym zdobywa towarzysza a wcześniej wysyła mi jego profil.

środa, 25 grudnia 2013

Od Mike: Nie panuje nad sobą?

Chwilę po tym jak wpadliśmy z Kevinem na Różę zobaczyłem w oddali Lunę. Ją najbardziej powinienem przeprosić. Jednak gdy ona mnie zobaczyła szybko od biegła w inną stronę.Na mnie to nie działa po prostu zamieniłem się w jej cień i po chwili byłem obok niej.
-Luna możemy pogadać?-zapytałem.
- Nie ma o czym - powiedziała zdenerwowana.
-Posłuchaj chciałem cię przeprosić.
-Przeprosiny nie wystarczą.
-Też mi coś jak nie to nie chciałem być tylko miły!
Potem zacząłem odchodzić jednak nagle zapadła ciemność.
Obudziłem się sam na polanie.
-Mike!!!-uslyszałem głos Róży która mnie szukała. Zamieniłeem się w cień i szybko pojawiłem się obok niej.
-Co ty znowu zrobiłeś Lunie!? -spytała wściekła.
-Hę? O co ci chodzi ?
-Po rozmowie z tobą wróciła  z raną, ale zamknęla się w jaskini i nie chce wyjść!
-Jak to ja nawet niczego takiego nie pamiętam!  Rozmawiałem z nią , potem odszedłem i...Nie pamiętam...
-Więc Demon miał rację z tymi skutkami ubocznymi i o tym, że możesz nad sobą nie panować...


Róża co takiego !?
Od Róży:nowe dni


Kevin i Mike wpadli na mnie.-Mike widzę że szybko wróciłeś do formy?-zapytałam.
-Najwyraźniej-roześmiał się Mike.
Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego.


Ją nie mam pomysłu Mike dokończy.

Od Mike: Wataha i Kevin.            

Byłem w moim ciele...dawno zapomniałem już jak to jest. Szczerze nie chciałem wracać z nimi do watahy, ale mój ojciec może robić różne rzeczy i połączyli mnie z nią jakby niewidzialnym łańcuchem. Po powrocie poszedłem do mojej nowej jaskini. Po chwili przyszedł do mnie Kevin.
-I jak czujesz się z tym, że musiałeś tu wrócić?-zapytał.
-Chyba raczej znasz odpowiedź- powiedziałem przewraczając oczami.
-Pamiętasz to ? - zapytał wyciągając piłkę którą razem zrobiliśmy.
- Po co to jeszcze trzymasz ? - byłem zdziwiony.
- Bo to wspomnienia - odpowiedział uśmiechając się. Wtedy wszystko mi się przypomniało. Wszystkie chwilę spędzone z Kevinem.
-Hej Mike!- krzyknął nagle.-Łap mnie jeśli umiesz!powiedział zaśmiał się i mnie popchną. Ja zacząłem go gonić tak jak kiedyś. Goniliśmy się tak przez cala watahe i wpadliśmy na Różę razem śmiejąc się.
-Właśnie Róża dobrze, że cię spotkaliśmy! Mike nie powinieneś czegoś zrobić?-popatrzył na mnie a ja wiedziałem o co mu chodzi.
-Ehhh... Przepraszam.
Wilczyca była zdziwiona.

Róża dokończ.

Profil wilka Mike'a


Imię:Mike
Płeć:samiec
Wiek: 2 lata
Partner: zakochany w Lunie
Rodzina:Nie ma
Szczeniaki:brak
Ranga: Łowca
Charakter:Złośliwy,wredny i raz na jakiś czas miły. Może po nim nie widać jednak jest bardzo silny (w końcu dalej jest demonem)
Historia: Trzeba przeczytać: http://krysztalowawataha.blogspot.com/2013/11/od-demonaklatwa.html
Pozycja: Omega
Magiczne stworzenie/a:Nie ma bo jest pół smokiem
Magiczny Przedmiot: Nie ma
Żywioł:Ogień,kryształ.
Umiejętności: Wnikanie w ciało innych wilków,zmiana w cień, zmiana w smoka.

Profil wilczycy Arashi


Imię: Arashi
Płeć: samica
Wiek: 2 lata
Partner: szuka
Rodzina: brak, nie pamięta
Szczeniaki: brak
Ranga: obrońca
Charakter: Jest miła i sprytna. Nie znosi samotności.
Historia: Została porzucona przez rodzinę jako szczeniak.
Pozycja: Omega
Magiczne stworzenie: Nie ma
Magiczny Przedmiot: Nie ma
Żywioł:Żywioły Powietrza: wiatr i chmury.
Umiejętności:Potrafi panować nad wiatrem i chmurami. Potrafi też siadać, leżeć itp. na chmurach.
Właściciel: Kochmanka
Od Róży:Wreszcie!


Wreszcie po tak długim czasie wrócili! Ale był z nimi Mike...Wilk ognia poznam jakiej wilk jest rasy na kilometr.No cóż Rubin powiedział czemu musiał go przyjąć.No cóż nie będę się sprzeciwiać Zeusowi...

Mike może dokończysz ?
Od Rubina: Nowy członek...


Nie miałem wyboru.-Niech będzie,ale co będzie jak coś zepsuje?-Zeus chwilę się zastanowił...
-Znasz wszystkie żywioły?-Zapytał.
-Tak.-Odpowiedziałem.
-To też Mike nie jest wilkiem ognia więc możesz go polać wodą za karę-Odpowiedział nieco rozśmieszony.
Potem Zeus przeniósł nas do domu gdzie cała wataha serdecznie nas przywitała,i powiedziała co się stało...
To straszne nie mogłem uwierzyć.Nie zaatakowali nas i jeden prawie zginął...A poza tym prawie przegraliśmy...Musimy być gotowi.

wtorek, 24 grudnia 2013

Od Kevina: Zaskakujący koniec podróży.


-Dobra...To ruszajmy dalej!-krzyknąłem jak zawsze, nagle jednak pojawił się przede mną Hermes.
-Tak właściwie nie musicie już nigdzie biec-powiedział.
-Jak to?-zapytała Luna.
-Zeus kazał mi was przyprowadzić, aby podjąć osąd.-wyjaśnił i magicznie znaleźliśmy się w olimpie!
widać było jakby...Pałac ze złotymi kolumnami i siedzącego na tronie Zeusa.
-Witaj Zeusie.-pokłoniłem się.
"Znów muszę się z nim widzieć..."-usłyszałem to był Mike...Zaraz Znów!? Czyli Mike widział się z Zeusem?
-Dzielne wilki pokazaliście swoją prawdziwą siłę, moc i inteligencje. Kevin ty, Luna i Rubin na prawdę przez wiele przeszliście więc wszyscy się zgadzamy, ze w pełni zasłużyłeś na Przywilej Bogów.-rzekł Zeus.
Byłem taki szczęśliwy!
-Wiem czego pragniesz i niech twoje życzenie zostanie spełnione.-powiedział. Nagle zobaczyłem ciemność i usłyszałem głos Mike'a.
-Dobra...Udało ci się. Ehh...Gratulacje.-powiedział z niesmakiem. Potem znów ujrzałem Lunę i Rubina...I Mike'a  takiego jak był gdy go spotkałem. Popatrzyłem na Zeusa jednak był on zdziwiony patrząc na czerwonego wilka.
-Mike!?-zapytał.
-Taaa...Złożył bym ci pokłon, ale chyba nie muszę. Prawda tato?-powiedział.
-Tato!?-krzyknęliśmy wszyscy w trójkę. Ja, Rubin i Luna. Jednak oni nie przerwali rozmowy.
-Od kiedy jesteś demonem!?
-No widzisz od pewnego czasu...-tutaj przerwał- Niewiele po tym jak mnie wygnałeś!-warknął.
-Wiesz, że tego nie chciałem, ale inni bogowie się buntowali!
- Czyli inni bogowie są ważniejsi od twojego syna!
-Mike to nie jest takie proste...
-Co nie jest takie proste!?
-Czy musisz zawsze wrzeszczeć?
-Emm...Przepraszam o co tak właściwie chodzi?-zapytałem.
-Widzisz Kevin Mike jest moim synem musiałem go jednak wygnać, ponieważ uczynił wiele zła innym bogą którzy potem się buntowali. Teraz muszę zrobić to samo...Jednak Rubin jesteś Alfą watahy prawda?-zapytał Zeus.
-Tak...-odpowiedział.
-A więc-powiedział poważniejszym tonem Zeus- Pragnę, abyście przyjęli Mike'a do watahy.


Rubin ty musisz zdecydować

od Rubina: Luna w kwiatku i.....a z resztą sami przeczytacie..

-Luna żyjesz?!-krzyknołem.
-Tak,nie stercz tak i mnie wyciągnij!-odkrzyknęła choć kwiat ją ja już połykał.
Spojrzałem na Kevina.Patrzył przed siebie.
-No co?!
Nie odpowiedział.Pewnie gada z Mike'm -pomyślałem.
-Halo to coś mnie zaraz strawi!Zamierzasz coś zrobić?!-a potem dodała nieco uprzejmiej-Halo!Kevin ty jesteś rozsondna osoba weż mi pomuż.-mimo że był to w miarę uprzejmy ton zauważyłem w tym odrobinę irońji.
-Ale co mam zrobić!
-Na pewno nie stać!-krzykneła-Chce troche jeszcze pożyć-i dodała jeszcze spokojnym tonem-Za często spotykają mnie takie rzeczy.
Nagle symbole Kevina zaświeciły na czerwono i rzucił się na roślinę.Byłem w szoku.Mike rozszarpał kwiat ,a muzy nic jakby bały się demona.Luna wypadła z kwiatu,a Mike ją złapał i położył na ziemi.
Polanka zniknęła,a gdy Luna zaczełą sie orientowac co sie dzieje.Mike odskoczył i oddał kontrolę Kevinowi.
-Co się stało?!-krzykneli jednocześnie Luna I Kevin.
Zatkało mnie.
-Halo.Ziemia do Rubina!-krzyknęła.
-E ....e...Mike uratował ci życie..........-wykrztusiłem.
-I co mnie to....tylko przyśpieszył swój.A to już jego własny problem.\


Kevin ty napisz co dalej.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Od Anaji : Nadzieja

Już prawie po nim...Muszę coś zrobić! Wzięłam Synonima i zabrałam Leo do...Kryształowej rzeki...Nie wiedziałam czy się uda...Ale lepsze to niż śmierć wilka ! Biegliśmy ile sił w łapach.Dobiegliśmy do jaskini
-To tam-(nie byłam tego pewna)
-Nie wiem ale raczej tak-(Odpowiedział mi)
Weszliśmy nie wierzyłam była tam kryształowa rzeka! Podbiegliśmy i daliśmy Leo się napić.Dało radę pomogło potem tylko wróciliśmy do domu.
od Leo:Krok po kroku do hadesu.

Nie wiedziałem co się dzieje.......
-Jak sie czujesz Leo?-spytała Anaji gdy podała mi coś do pyska.
-Od biedy.
-Boli?
-Trohe-skłamałem,paliło jak diabli.I mówie dosłownie .Paliło!-Czy to normalne, że poturbowany wilk ma wrażenie że się pali?
-Nie.......ale to tylko przenośnia tak?
-Nie!
Spojrzała na mnie ze zgrozą,a potem pobiegła do Róży.Rozmawiały cicho przez chwile.Alfa zerknęła na mnie zza córki.
-Leo nie panikuj.-powiedziała.
-Ale o co chodzi?-syknąłem bo właśnie zalała mnie fala bólu.
-Obawiam,to znaczy my się obawiamy że.......no ......to jakaś trucizna czy coś.
-Ale macie odtrutke tak?!
-No właśnie nie.Bo widzisz,tej nie znamy.Nie masz żadnych znanych nam objawów.
-Czyli co?Umrę?
-Nie.....wiemy.

Anaja pomóż mi !!!!!!

niedziela, 22 grudnia 2013

Od Anaji: Na szczęście

Udało się donieść Leo do mojej jaskini dobrze że miałam przygotowane eliksiry.Poprosiłam Sonny i Shelly żeby nazbierały kilku roślin których mi brakło na następne eliksiry.Byli ze mną Synonim,mama i wujek Demon.  Mama i wujek mówili ciągle że trzeba być ciągle uważnym bo na tym nie poprzestaną...Powiedzieli że teraz wszystkich medyków,szpiegów i resztę przeszkolą  na wszelki wypadek.Podałam Leo lekarstwo i było mu już lepiej.

Leo jak się czujesz ?

sobota, 21 grudnia 2013

Od Krisa:Atakują!


dni mijają spokojnie ,a moja matka mówi że nie zostało dużo do powrotu ojca.Jednak nie potrwało to długo...Nie wiele minęło odkąd tata
wyruszył...-Obca wataha !-Wykrzyknęła mama.Wszyscy byli gotowi.Teraz mamy tylko 5 wilków które są wykwalifikowana w tym fachu. Wszyscy eskortowali
Kler do ich przywódcy.Nasza matka stałe tuż obok niej ,a wujek po drugiej stronie wilczycy.W razie czego byli gotowi zaatakować.W tym czasie
Zeke poszedł obadać ich słabe punkty.Niestety bylli źle nastawieni...Kler ich nie przekonała na szczęście nasz szpieg doniósł o ich słabych
punktach.To nie była walka tylko masakra .Ender rzucał zaklęcia jak leci,Anaja wszystkich leczyła ,a Sonny i Shelly jej pomagały.Nie widziałem
żeby mama tak krwawo walczyła ja sam nie byłem gorszy,Viki dużo nas nauczyła.Alex i Kimi walczyły jak na wojowniczki przystało,Kler jeszcze
lepiej.Nawet nie wiedziałem że doradca może tak walczyć,Trey dawał z siebie wszystko.Jednak w pewnej chwili zobaczyłem z mamą że do Leo
biegnie ich wojownik...Nie zdążyliśmy na czas...Anaja starała się a my wściekli walczyliśmy tak zaciekle że ich przywódca i reszta bandy uciekli z
podkulonymi ogonami.-Nikt nie krzywdzi naszych!-Wrzasnął nagle wujek .Anaja,Synonim,Shelly i Sonny zanieśli Leo do jaskini medycznej.



Anaja dokończysz,powiedz co jest z Leo ?

wtorek, 17 grudnia 2013

Od Anaji:Głupie żarty


Tak mój brat i Synonim jak zwykle robią głupie żarty.Kiedy zobaczyłam co się dzieje z Zeke i Leo wiedziałam że to ich sprawka.Dobrze że nie było to groźne.Poszłam i zrobiłam odtrutkę.Na szczęście ja też znam wszystkie żywioły idąc do Zeke i Leo poszłam do chłopaków a oni wyjaśnili co się stało.Chodziło o to że Synonim chciał się przede mną popisać.Podałam im odtrutkę i wyzdrowieli na szczęście to może działać od godziny do nawet kliku dni. 

Od Lili: Zeke i Leo

Spacerowałam sobie po lesie kiedy nagle natknęłam się na Zeke'a.
-Hej.-przywitał się
-Hej.
Przez chwile siedzieliśmy cicho.
-No...em.. trochę niezręcznie się zrobiło...
-Racja.
Rozeszliśmy się.Potem jakieś pół godziny siedziałam na kamieniu.Wtedy podszedł do mnie Leo.
-Co tam?
-Wszystko ok.
Uśmiechną się,a potem poszedł,widziałam jeszcze jak podchodzi do Kimi.
-O co biega?-spytałam sama siebie.
-Komu?
Spojrzałam za siebie, zobaczyłam Lili.
-O to ty....przestraszyłaś mnie.
-Sory...
-Nic nie szkodzi.
-O co chodzi?
-No Leo i Zeke dziwnie się zachowują.
Nagle się roześmiała.
-O co biega?-zdziwiłam się.
-O co chodzi?!-spytała ironicznie.
-Tak to właśnie było moje pytanie.
-He!Wczoraj wieczorem obaj byli nad jeziorem.Ender i Synonim....zrobili im ...taki...mały ....kawał.
-Nadal nie kumam.
-Bo widzisz.Ender wie co nieco o roślinach,a Synonim panuje nad wszystimi żywiołami....i....he..he...Ender wrzucił do wody takie coś....A tAk dokładniej ziele po kturym wilk nie ogarnia co sie dzieje z kim gada ani wogule jest zmulony....a jak tamci sie napili to Synonim oczyścił wode a teraz chodza i dziwnie nawijają.
-To głupi żart.
-Wiem ale karzdy chce czasem mieć ubaw.A efekt zniknie za pare godzin.

od Zeke'a:Miło czasem z kimś pogadać.

Dzień po tym jak mnie przyjęto.Pora zawrzeć znajomość.Poszłem się przejść.Spojrzałem na gałąź jednego z drzew była jakoś dziwnie optarta.Przyglądałem się temu zjawisku przez chwile potem nagle usłyszałem zza ucha głos:
-Nie ruszaj.
Odwruciłem się.Stała tam Róża razem z Krisem i Lili.
-Nic nie robie!
-Narazie nic ale chce cię tylko ostrzec.Bo gdyby moja siostra zobaczyła że leżysz sobie beztrosko na jej gałęzi nie była by zachwycona.
-Jej??!!
-Tak.
-Jak niby ona lub ja miałbym tam wleść?
-To dość oczywiste......jest wilkiem natury i taka właśnie umiejętność jej się trafiła.
Spojrzałem na gałąź,, nie była zbyt wysoko.Natyle nisko bym mugł do niej doskoczyć,ale wątpie by się wspiać co najwyrzej zachaczyć.
-Kto to jest?
-Luna.
-Czyli?
-No Luna .Kto ma być.
-Ale gdzie?
-Gdzieś.
-Mów że jaśniej.
-Oj daleko!
-Daleko to ja sarnę złapałem.
-Poszła komuś pomóc.
-Komu?
-O matko!!!czemu ci nowi ciągle o to pytają?!
-Oj dobra tylko się drocze...
I odeszłem.

sobota, 14 grudnia 2013

od Kler:

Kiedy obudziłam się rano Róża stała nade mną.
-O co chodzi-spytałam zdziwiona.
-Chodź ze mną.
-Dobrze..?
Zabrała mnie do swojej jaskini.
-No....byłaś ciekawa co z tym Kevinem.
-No....ale rozumiem że nie możesz mi powiedzieć więc.....
-Spytałam go, mogę ci powiedzieć,teraz tak.
-A wiec...
-Kevina podobnie jak ciebie opentał demon.-potem opowiedziała mi to bardziej szczegułowo.
-Hmmmmm.......
-Co jeszcze jakieś pytania?
-Nie...tylko się zastanawiam...czyli to było właściwie dwa zupełnie różne przypadki.
-Tak.
-Mam pewna teorie....
-Nie rozumiem.Teorie czego?
-Bo u mnie wystarczył mag u niego nie może to dlatego że ja zostałam opentana z powodu błędu jednego z magów.Przywoływał on demony ale takie martwe to znaczy takie co juz nie maja cieła.No przynajmniej nie miały ciała gdy jeden mnie opentał moze to taka....zależności??
Róża wzruszyła ramionami.
-Kto wie.

Profil wilka Zeke



Imię:Zeke
Płeć:samiec
Wiek:2 lata
Partner: szuka
Rodzina:nie wiem czy żyją...
Szczeniaki:brak
Ranga: szpieg
Charakter:bywa porywczy,lubi czasem zaszaleć,uprzejmy,żartowniś,ale bywa poważny,odważny,na swój sposób opiekuńczy
Historia:Kiedyś należałem do watahy Maximusa.Tak właściwie było fajnie no przynajmniej na początku,to znaczy nim mój tatusiek go okradł.Tak na marginesie był magiem.Ja właściwie nic po nim nie odziedzczyłem no może oprucz tego że obaj pakujemy non stop nos w nie swoje sprawy. Dzień następny po tym jak go wygnano był,że tak powiem.....nie przyjemny.No chodźby dlatego iż i mnie wywalono ale musze przyznać zasłużyłem.I naco komu heroizm.....ja chce pomóc staremu schorowanemu wilkowi z inney watahy a obrywam...i gdzie tu sprawidliwość?!Można sie domyslic co sie stało.Ja potępiony odchodze i nikt za mną nie jęknie.....Po miesiacu znalazła mnie Lili.
Pozycja: to uzupełnia alfa
Magiczne stworzenie/a:Alfy,Beta,gamma i delta mogą je tu wpisać.Omegi nie !
Magiczny Przedmiot: Dostaniesz jak alfa ci pozwoli
Żywioł:można się śmiać...nie mam.
Żywioły Natury:Natura itd.
Żywioły Wody:woda itd.
Żywioły Ziemi:Kryształ itd.
Żywioły Ognia: Ogień itd.
Żywioły Powietrza: Powietrze itd.
Na początku dwa.
Umiejętności:i co moge tu wpisać.........nie umiem nic robic no przynajmniej z magii.
Właściciel:Pudełko

piątek, 13 grudnia 2013

Profil wilczycy Anaji



Imię :Anaja
wiek: 2 lata
płeć:samica
partner: zakochana w Synonimie
rodzina:matka Róża,ojciec Rubin,ciocia Luna,wujek Demon,2 braci i siostra.
Szczeniaki: brak
Ranga:Akolitka.
Charakter:Delikatna,miła kochająca ale nie bezbronna.
Historia:urodziła się tu
Pozycja:Młoda alfa
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:Wszystkie
Umiejętności;nie wie...jeszcze
Właściciel: Masełko34

Profil wilka Krisa



imię:Kris
płeć:samiec
Wiek: 2 lata
Partner: szuka
Rodzina:matka Róża ,ojciec Rubin,ciotka Luna i wuj Demon
Szczeniaki:nie ma
Ranga: Łowca
Charakter:miły,maminsynek,we wszystkim naśladuje Rubina.
Historia:urodził się tu
Pozycja:Młody alfa
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot: 
Żywioł:powietrze,woda
Na początku dwa.
Umiejętności:narzazie nie ma
Właściciel: wilczyca2678

Profil wilka Endera


Imię :Ender
wiek: 2 lata
płeć:samiec
partner: szuka
rodzina:matka Róża,ojciec Rubin,ciocia Luna,wujek Demon,brat i 2 siostry.
Szczeniaki: nie ma
Ranga:Szaman
Charakter:Spokojny,poważny choć lubi się bawić.
Historia:urodził się tu
Pozycja:Młody alfa
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:Kryształ,natura
Umiejętności;nie wie...jeszcze
Właściciel: Masełko34

Profil wilczycy Lili




imię:Lili
płeć:samica
Wiek: 2 lata.
Partner: szuka
Rodzina:matka Róża ,ojciec Rubin,ciotka Luna,wuj Demon,2 braci i siostra
Szczeniaki:Nie ma
Ranga:Śpiewak
Charakter:miła,nieśmiała
Historia:urodziła się tu
Pozycja:
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:śnieg,powietrze
Na początku dwa.
Umiejętności;dobrze wytrzymuje niskie temperatury
Właściciel: wilczyca2678

Profil wilka Synonima




Imię :Synonim
wiek: 2 lata
płeć:samiec
partner: zakochany w Anaji
rodzina:Ojciec Tantanos i Suri
Szczeniaki:nie ma
Ranga:Obrońca
Charakter:Miły,uroczy,uwodzicielski i kochający.
Historia:Urodził się w Tartarze
Pozycja:omega
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:Wszystkie
Umiejętności:nie wie...jeszcze
Właściciel: wilczyca2678

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Od Kevina: Koszmar i piękny kwiat

-Luna!-zdążyłem krzyknąć, ale po chwili zniknęła. Wtedy widziałem tylko ciemność jednak...Usłyszałem Mike'a który...Rozmawiał z Hypnosem!?
-Hypnos kope lat!-powiedział jak zawsze swoim wesoły, mimo to wrednym głosem.
-To ty? Nie byłeś wygnany?-zapytał Hypnos. Nie   miałem pojęcia o co chodzi więc słuchałem dalej.
-No cóż...Owszem trafiłem za ziemie...
-Czasem nie było tak, że nie możesz się widzieć z Bogami?
-Cóż tak na prawdę się nie widzimy bo jestem Kevinem.
-Słucham?
-Powiedzmy, że zamieniłem się w demona tak?-powiedział znudzony-Ale mogę przejąc kontrole nad jego snem? Znam jego koszmary! Hmm...Jest ich dużo w tym jego mózgu.
-Nie powinienem ci ufać zwłaszcza po twoim dawnym zachowaniu...
-Oj no przestań! Wcale nie było tak źle...No dobra było ale teraz mogę się przydać.
-Dobra niech ci będzie, ale Zeus ma o tym nic nie wiedzieć!
-Taa...Jeśli chodzi o kłamanie jestem wyrobiony.-powiedział.
Ale zaraz  skąd on znał Hypnosa i Zeusa!?
-Witaj Kevin-powiedział nagle z uśmiechem na twarzy.
-O co chodzi!?
-Nic nic...Tylko trochę się pobawimy. Co chcesz na początek?O już wiem!-powiedział śmiejąc się.
-Mike o co ci chodzi!?
Nagle nie mogłem wierzyć oczom. Widziałem las...I ten las  skądś znałem...
-Wspomnienia wracają co nie? Nie będzie ci przeszkadzał.
-Mike!-krzyknąłem ale znikną. Postanowiłem wejść w dalszą część lasu. Nie wiem czemu, ale się go bałem. Nagle usłyszałem płacz jakiegoś szczenięcia  i...Wszystko sobie przypomniałem! Ogarną mnie strach...Wspomnienia z mojego dzieciństwa zostały odzyskane! Jednak wiem czemu nie chciałem o niczym pamiętać... Zobaczyłem nagle moich rodziców...Martwych. Odwróciłem się by tego nie widzieć...Nie bać się! Jednak to była za duża trauma. Gdy się odwróciłem znów zobaczyłem ich ciała!
Chciałem uciec jednak gdzie nie uciekłem widziałem ciała. I w końcu zobaczyłem człowieka...Zaraz czy on...Nie napadł wtedy na naszą watahę!? Teraz wiem  skąd go kojarzyłem, ale nie chciałem nic mówić. Wycelował we mnie strzelbą, a ja ze strachu nie mogłem się ruszyć...
-Uważaj!-usłyszałem głos i ktoś mnie odepchną. Była przede mną Róża w postaci...Ducha?
-Róża co ty tu?-wyjąkałem ponieważ dalej byłem w szoku.
-Tak właściwie to chciałam ci opowiedzieć o nowej wilczycy która...Ma podobną przypadłość do ciebie? I chce wiedzieć o tobie więcej więc chciałam zapytać o zgodę...Widocznie trafiłam na dobry moment gdzie my jesteśmy?-wytłumaczyła i zapytała.
-W moim śnie...Koszmarze.
-Ale...Co robi tu ON?
-Ja...To nie historia na teraz wiem już co muszę zrobić żeby się  stąd wydostać!
-Mianowicie?
-Musze go-przęknąłem ślinę-Zabić...Tyle że nie dam rady! Nawet jeśli to sen to tego nie zrobię...Ja nie potrafię.
-Kevin posłuchaj musisz w siebie uwierzyć pomogłabym ci ale muszę zniknąć...Dasz rade, a ja mogę powiedzieć o Miku Kler tak?
-Emm...Tak i dzięki za pomoc
-Zostawiam wszystko w twoich łapach. I pamiętaj wierz w siebie!-i zniknęła. Jej słowa dodały mi otuchy.
-Czas to zrobić!-powiedziałem sam do siebie. Wyszedłem ostrożnie z krzaków i rozejrzałem się. Zobaczyłem mojego wroga. Szybko do niego podbiegłem.
-Tu jesteś!-krzyknął i zaczął we mnie strzelać jednak ja użyłem ognistego lotu i uniknąłem wszystkich strzałów, a wzbijając się w górę atakowałem z powietrza...I tak parę razy. Potem zaczą robić się przeźroczysty. (W końcu był to tylko sen więc nie mogłem go zabić na prawdę) Na koniec użyłem ognistego tornada i znikną.
-No brawo brawo-powiedział znudzonym głosem Mike.
Wtedy otwarłem oczy i zobaczyłem stojącą nade mną Lune.
-Rubin obudził się!-krzyknęła
-No nareszcie-Rubin podszedł do mnie i pomógł mi wstać.-Co ty tam tyle robiłeś?
-Em...Dowiedziałem się wielu spraw o których nie wiedziałem, ale wole o tym nie mówić.-odpowiedziałem smutny.
-Dobra...To ruszamy dalej?-zapytał Rubin
-Ta jasne...-odpowiedziałem i pobiegliśmy.
Gdy poszliśmy dalej  zobaczyliśmy polane pełną pięknych dzikich kwiatów. Jednak w środku był jeden największy i najpiękniejszy kwiat, a wokół niego płatki kwiatów ułożone na kształt...Lir?
-Jakie to piękne!-powiedziała Luna i tam pobiegła. Nagle wielki piękny kwiat ją...Złapał?
-Luna!-krzyknąłem.
-Nie to musi być pułapka *Chloris!-powiedział Rubin.
-No tak, a te płatki kwiatów ułożone w liry to **Muzy!

Rubin pomysły?

*Chloris-w greckiej mitologii Bogni Kwiatów.
**Muzy-w greckiej mitologi boginki muzyki i sztuki.
od Kler:Polowanie

Ze względu na to że jest nas o trzy mniej,a Sonny ,Trey ,Shelly i Alex
poszli ćwiczyć magie itp. no i wzieli ze sobą szczeniaki.Musiałam iść z nią nie byłam pewna czy to dobry pomysł bo polować miałyśmy w nocy.Na poszukiwania zwierzyny poszłyśmy o zachodzie.Gdy tylko zobaczyłyśmy małe stadko saren słońce zaszło i zaczeły mi się wzory na sierści swiecic a sama sierść stała sie czarna.
-Niech to..
-Nie mogłaś powiedzieć wcześniej?!-upomniała mnie cicho.
-Nie sądziłam,że zabierzesz mnie na polowanie a tym bardziej w nocy....
Urwałam bo jeden z samców podszedł pod zarośla w których sie kryłyśmy.Przygladał sie w ciszy mi i...moim wzorom..?Obwąchała mnie.Kaszlneła na mnie, a potem o dziwo położyła sie położył się po drugiej stronie krzaka nawołujac towarzyszy tak jagby ja ze skóry obdzierano.Róża spojrzała na mnie pytająco.
-No co nie wiem o co chodzi ale musisz przynać że to przdatne.
-To po raz pierwszy?
-Z reguły po tym jak to odkryłam polowałam tylko w dzień.
-Nie dziwie się ale ona wyglada jagby dusiła sie z powodu jakiegoś odoru.
-Sugerujesz ze śmierdzie?????
-Nie ,ale może wytwrzrasz jakię szkodliwe dla saren promieniowanie.
Spojrzałam na nia z mrurużąc oko i wykrzywiajac sie na tą myśl.
-Załóżmy że to co innego...chodźby po to bym zachowała szacunek do samej siebie.
Potem zabiłysmy sarne .Oczywiście inna nie chciałysmy sie czymś nie otruć.

Róża masz jakieś inne podejrzenia?
Od Luny


Zapadła ciemność ....zobaczyłam Kevina on też chyba nic nie kumał.
-Wiesz o co chodzi?
-O to samo chciałam zapytać.
Wtedy usłyszałam głos i on też.
-JESTEM HYPNOS!!A TO MOJA PRUBA!!!!!!!!!!!!!!!!ZMIERZYCIE SIĘ ZE SWOIMI KOSZMARAMI!!!!OCZYWIŚCIE NAJGORSZYMI .
Potem między mną i Kevinem pojawiła się zasłona i zobaczyłam polane a na niej Kevina podbiegłam do niego.
-Hej!!!!!jak sie tu przeniosłeś tak szybko?
-Nie wiem o co ci chodzi.
No tak to iluzja..Zaraz..zaraz no nie to ten sen???!!!!Tylko nie to...
I nagle Kevin powiedził głosem Mike'a:
-Witaj Luna...
-Nie....
-A czemu ???!!!Nie cieszysz się na mój widok?-uśmiechną się złośliwie.
-A żebyś wiedział!
Rzucił się na mnie.Nie zdonżyłam uciec ugryzł mnie w uch ...na szczęście bo gdy mnie przewrucił uchyliłam głowe.Zaczełam uciekać.
Chwila...no tak chyba wiem jak przejść prube musze zmienić zakończenie na pozytywne!!!!!!!No tak!!Zawsze na końcu zabija mnie a raczej powoli trace przytomność i nim zgine widze jak od środka zabija Kevina.Hmmmm...czyli rzeby to zmienic trzeba sie go pozbyć lub przywrucić Kevina.Szybciej bendzie przywrucic mu kontrole nad ciełem.
-No dalej Mike pokarz co potrafisz!!!-chciałam go sprowokować by w nerwach stracił równowage i można by go szurnońć,ale możliwe że Kevin powarznie ucierpi na takim rozwiazaniu ale nie mam innych pomusłów.A dotego sama moge ucierpieć. No trudno ryzyk-fizyk .
-Co taka nagle pewna siebie?
-A mam wyście?
-Nie.-przyznał z uśmiechem.
-Starczy tej gadaniny mondralo.
-Schlebiasz mi.
-Oj....wypsneło mi sie-usmiechnełam sie złośliwie.
-Wiem.
-No ba geńjuszu.
Poobrazałam go potem aż sie tak wkurzył że nie wytrzymał i skoczył na mnie w furii.Przez chwile tarzaliśmy sie na ziemi.Trzeba przyznać,że silny ten Mike.A potem w chwili jego nieuwagi szarpnęłam go za ucho.
-Ał!!!!!!!!!!-usłyszałam głos Kevina.
Wtaliśmy a on spojrzał na mnie.Patrzył na mnie z grozą i najwyrazniej silnymi wyrzutami sumienia.Spojrzałam na siebie.Zalewała mnie krew.Uśmiechałam sie jednak choć mimo iluzji czułam ból.
Potem wszystko znikneło i zobaczyłam stojacego nademna Rubina i śpiącego Kevina.

Co ci sie przydarzyło Kevin???????

niedziela, 8 grudnia 2013

Od Rubina: W krainie snów...



Kiedy posnęli mi tak przed oczami...To Hypnos no tak.Wziąłem dzwonek i wezwałem Hermesa.
-O co chodzi wiem że o Hypnosa ale co ?!Ale czemu ja nie śpię ?
-Chyba Róża ci nie pozwala.
-Jak to możliwe ?
-Jej miłość ci nie pozwala.Żegnam !
-Co?! Zaczekaj !
Było już za późno odleciał.Pomyślałem że błyskawice ich wybudzą.Uderzyłem dwukrotnie i miałem rację obudzili się !

Luna opiszesz dalej ?
od Kler:Nie ogarniam....

Doszłam do watahy ,ale nie ogarniam tego co mówi Róża.Za dużo tego!!!
Za dużo historii!!!I ten Kevin.Troche podejrzane ,że Róża unika tego tematu.Opowiedziała mi coś o reszcie,ale o Kevinie bardzo mało.Wiem tylko jak sie nazywa i jak to nazwała Róża ,,miewa ataki złości'' .Dodadkowo utrudniało mi poznanie go to że tak jak alfa,Luna(która też chciała bym poznać)jest na jakiejś misji czy kto tam wie czym.Prubowałam dowiedzieć się więcej:
-No Róża.,
-Nie mogę ci powiedzieć o co chodzi z Kevinem.
-A z tą podróżą..?
-To się wiąże.
-ech....
Musiałam odpuścić.,,oj, Nie ogarniam tego!!!"pomyślałam za dużo.

Profil wilczycy Kler



Imię:Kler
Płeć:samica
Wiek: 2 lata
Partner:szuka
Rodzina:nie mam bladego pojęcia czy ją mam.
Ranga: Marszałek
Charakter:miła,otwarta,szczera,potrafi sie jdnak stawiać,a gdy trzeba staje sie agresywna.
Historia:Kiedys opętał mnie demon czy tam duch(nie znam sie).Już dawno mag poprzedniej watahy go wyrzucił,ale teraz w nocy lub w ciemności zmienia sie mój kolor siersci.Nie wiem czemu .
Potem zostałam wygnana bo uznano mnie za jakieś....nie wiem jak to określić...dziwadło....wroga..szpiega złych bogów i tak dalej.
Musiałam uciekać.
W trzecim tygodniu wędrówki natknełam sie na Róże.A dalej mozna się juz domyślic.
Pozycja: omega
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:powietrze,woda
Na początku dwa.
Umiejętności: (jestem kiepska z magii)umiem jedynie wywoływać lekki wiatr i dobrze pływać
Właściciel:Kler...

piątek, 6 grudnia 2013

od Leo:Wszystko w innym świetle.

Dołączyłem do watahy niedawno.Jestem ciekaw czy znajdę sobie jakiś przyjaciół .Trzeba jednak przyznać że nie mam bladego pojęcia na czym to
właściwie polega.Wstyd mi trochę bo tutaj wszyscy się dogadują ,ale do jasnej o co biega z tym Mike'm .Gdy spytałem o to Rubina burkną coś pod nosem i odszedł.Podobnie zachowywali się inni.
.......................................................................................................................
-Rubin no proszę.-powiedziałem.
-czy tego chcesz czy nie musisz.
-ech....
-oj Daj spokój nie będzie tak źle-powiedziała Kimi
Westchnąłem. Rubin.Rubin odszedł zostawiając szczeniaki pod opieka moja i jej.Cały dzień musiałem pilnować szczeniaków.
-Za jakie grzechy...
-Ech uspokój się
-tobie to łatwo mówić ty jesteś wilczycą może przywykłaś do opieki nad młodymi ale ja nie.
-A myślałam że to Kevin jest pesymistą.
-Co ja na to poradzę?!
-A tak na marginesie,jestem wojowniczka nie niania. 
-Ale wilczyca.
-Ucisz się szczeniaki cie słuchają.
I rzeczywiście patrzyły na mnie uważnie a potem zaczęły udawać kłótnie małpując naszą.
-Widzisz..? Nienadaje sie do opieki nad młodymi...
Westchneła i chciała juz cos dodac ale Rubin wrucił.
Od Kevina: Próba Afrodyty

Gdy szliśmy dalej ujrzeliśmy...Głaz? Przynajmiej tak to widziałem. Jednak Luna i Rubin wpatrywali się w niego jak w jakieś bóstwo.
-Rubin? Luna? O co chodzi?-zapytałem zdziwiony.
-Jest taki piękny-usłyszałem jak Luna mówi coś pod nosem. Wiedziałem, że to czas by zadzwonić dzwonkiem po Hermesa.
-O co chodzi wilku?-zapytał gdy się zjawił.
-Ja nic nie rozumiem! Czemu oni wpatrują się w ten głaz?
-Ach! To takie zabawne-zaczął się śmiać, a ja na niego patrzyłem.-To kolejna próba! Afrodyta rzuciła urok na ten kamień i rzeczywiście wygląda to śmiesznie!
-Ale...Czemu na mnie to nie działa.
-Hmmm...-Hermes zamyślił się- To pewnie przez Mike'a!  Ponieważ on, a ty macie inne zamiłowania.
-Tak samo jak Luna i Rubin!
-No tak, ale ty i Mike jesteście w jednym ciele...
-Aha...Więc o to chodzi!
-Teraz musisz wymyślić jak odciągnąć swoich towarzyszy od tego głazu, albo już nigdy nie oderwą od niego wzroku. Teraz żegnaj!
-Ale zaraz!-krzyknąłem, jednak znikną.-I co ja mam zrobić?
"Pomyśl pomyśl, ale i tak nic nie wymyślisz! Czyli wygrywam" usłyszałem Mike'a który się śmieje
"Pamiętaj zawsze z tobą zostanę i zniszczę twoje życie!"
-Zaraz...Zniszczę!
"Hę? No powiedziałem zniszczę i?"
-Trzeba zniszczyć ten głaz!
"No nie serio...Znowu ci pomogłem? Grr!"
-Tak...Tylko jak go zniszczyć? Wiem!
I użyłem tornada tyle, że starałem się aby było w nim jak najmniej ognia.
Nagle Rubin i Luna się ocknęli.
-Co to było?- zapytała Luna.
-Próba Afrodyty. Ale jakby nie patrzeć jest coraz mniej prób to przejścia!
-Od kiedy tak pozytywnie patrzysz na śweiat?-zapytał Rubin.
-Hmm...Sam niewiem, a teraz w dalszą drogę!

Potem pobiegliśmy dalej. Nagle zacząłem robić się senny... Luna chyba też, a Rubin...Nie zdążyłem zobaczyć bo zasnąłem.
-Hypnos*!-pomyślałem

Rubin co się stało!?

*Hypnos-W greckiej mitologii Bóg Snów


Od Rubina: Kto by pomyślał...


Zgaduję że to przygotował Posejdon.Szliśmy tak jakąś godzinę gdy przed nami pojawiła się druga najpiękniejsza wilczyca jaką widziałem(poza Różą).Jakoś nas omamiła i wtedy...

Co wtedy Kevin ?

czwartek, 5 grudnia 2013

Profil wilczycy Alex




Imię: Alex
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Partner: Zakochana w Treyu
Rodzina: Brak
Szczeniaki: Brak
Ranga: Wojowniczka
Charakter: Uparta, przyjacielska, romantyczka, troskliwa, staje w obronie, odważna, silna, wytrzymała
Historia: Alex nie lubi jej wypowiadać. Znalazła kiedyś smoka który zawiózł ją do Kryształowej Watahy
Pozycja:
Magiczne Stworzenie: Brak
Magiczny Przedmiot: Brak
Żywioł: Natura, Ziemia
Umiejętności: Natura- Włada naturą Ziemia- Zaplątuje wilki w korzenie kwiatów
Właściciel: Kira...

sobota, 30 listopada 2013

Od Luny:Dalej w drogę


Hermes ciekawy wilk.Miło było go spotkać.Jednak boję się co będzie dalej,ale co tam na przód !
Szliśmy tak kilka godzin...Gdy nagle otoczyła nas woda !Nagle krzyknął Rubin Luna jesteś wilkiem wody !
No tak mogę otworzyć przejście !Ale sama nie dam rady...Rubin pomóż mi !Przybiegł i otworzyliśmy przejście.Dale szliśmy gdy nagle...


Rubin opowiedz.  

piątek, 29 listopada 2013

Od Róży:Nowa


Witaj w watasze Shelly. Zapoznam cię z tym kto gra jaką rolę w watasze.Ja jestem alfą jest jeszcze Rubin ale obecnie musi coś zrobić ,jestem także dowódcą łowców.Rubin jest dowódcą magów ale musiał wyruszyć na ważną misję.Wilk imieniem Kevin który jest betą jest obecnie z moim partnerem na misji.Luna moja młodsza siostra jest moim doradcą i gammą jednak też jest na misji.To Demon mój młodszy brat jest Generałem i deltą. To Kimi jest jedna z wojowniczek.To Sonny jest uzdrowicielką i będzie ci pomagać w pracy.To Leo jest traperem.A to jest Viki nasza nauczycielka.A to moje szczeniaki Lili,Kris,Ender i Anaja. Zaś to jest Trey doradca bety.I to wszyscy w watasze.

Profil wilczycy Shelly

http://nd03.jxs.cz/592/797/db9585a394_88593636_o2.jpg
Imię: Shelly
Płeć: Wadera
Wiek: 2 lata 1 miesiąc
Partner: Zakochana
Rodzina:Brak
Szczeniaki: Brak
Ranga: Medyczny
Charakter: Shelly jest miła, romantyczna, zdyscyplinowana, przyjacielska, zdecydowana.
Historia: Doszła do tej watahy i spytała się czy może dołączyć.
Pozycja: omega
Magiczne stworzenie/a:
Magiczny Przedmiot:
Żywioł:Natura
Umiejętności: Brak
Właściciel: ivets