od Winter:
Stałam w jeziorze zanurzona po ramiona , spoglądając niepewnie w taflę wody. Odwróciłam głowę , spojrzałam na Lunę po czym zadałam jej pytanie :
- Czy jest to aby bezpieczne miejsce na naukę pływania ?
- Jeżeli będziesz na siebie uważać to teoretycznie nic ci się nie stanie.
Odpowiedź wilczycy z pewnością mnie nie zadowoliła. W praktyce zawsze nic nie wiadomo, no może prawie zawsze.
- No , ale te jezioro wygląda na bardzo głębokie ...-ciągnęłam dalej rozmowę by choć na chwilę odciągnąć moment , w którym wreszcie będę musiała rozpocząć naukę.
- Na początku trzymaj się brzegu , a potem stopniowo się od niego oddalaj - odparła Luna.
Stałam tak jeszcze chwilkę niepewnie przyglądając się wodzie po czym powiedziałam cofając się na brzeg:
- Nie mogę ...
Po chwili stałam już na brzegu nadal spoglądając na jezioro.Chwilę potem usłyszałam pytanie wilczycy :
-Masz jakąś alergię ?
Od razu wyczułam w pytaniu sarkazm. Oddaliłam się od brzegu po czym odparłam cichym głosem :
- Przejdę się czy coś.
Po tych słowach wzbiłam się w powietrze i poleciałam przed siebie.
Mój lot był bardzo powolny , a odległość , która dzieliła mnie od jeziora i Luny była bardzo mała -zaledwie kilkaset metrów.
Z góry spostrzegłam skałę lub głaz wystający z ziemi.Obniżyłam lot po czym wylądowałam obok niego kładąc się na mięciutkiej trawie.
- Jesteś beznadziejna - powiedziałam sama do siebie.
W mojej głowie zaczęły plątać się różne myśli. Nagle powieki zaczęły mi ciążyć aż wreszcie zapadłam w sen choć pora była bardzo wczesna - dopiero minęło południe.
Nagle obudziłam się, wstałam i spojrzałam w niebo. Przez chwilę oglądałam gwiazdy po czym skierowałam swój wzrok na księżyc. Szybko jednak moją uwagę zwróciło pewne zjawisko, otóż kiedy spojrzałam w bok ujrzałam jezioro.Lecz w miejscu , w którym zasypiałam na pewno nie było żadnego jeziora.
I nagle oświeciło mnie - ja śnię. Jestem w swojej podświadomości. Na chwilę kamień spadł mi z serca bo już myślałam , że stałam się kompletną wariatką. Właśnie wtedy usłyszałam znajomy już głos.
- Winter...
Odwróciłam się i spojrzałam na zarys postaci stojącej na przeciwko. Przez chwilę stałam tak po czym powiedziałam spokojnym głosem :
- Nie żebym się czepiała , ale mogłabyś chociaż się przedstawić.
- Winter ... nie poddawaj się -usłyszałam.
Już miałam zadać jej pytanie jak to ja ale w sekundę wszystko zasłoniła gęsta mgła. Wilczyca zaczęła się oddalać , wszystko zrobiło się białe,potem czarne, a chwilę później nie było już nic.
Leżałam na trawie przy skale , a księżyc świecił mi w oczy. W mojej głowie usłyszałam słowa : ,, nie poddawaj się ''.
Po krótkich rozmyślaniach wstałam i skierowałam się w stronę jeziora.
Kiedy dotarłam na miejsce rozejrzałam się.Nigdzie jednak nie dostrzegłam Luny.
-Może to i dobrze ?-pomyślałam.
Podeszłam do brzegu jeziora po czym zaczęłam się stopniowo zanurzać. Kiedy już stałam zanurzona po ramiona ponownie usłyszałam w swojej głowie trzy słowa. Nagle poczułam falę odwagi.
Zaczęłam poruszać swoimi łapami w wodzie. Na początku nie przypominało to pływania jednak z czasem wszystko zaczęło iść jak najlepiej.
Całą noc przesiedziałam w wodzie i kiedy spojrzałam w niebo księżyc chylił się ku zachodowi .Wyszłam z jeziora po czym skierowałam się w stronę wielkiego dębu. Położyłam się pod nim po czym zasnęłam ze zmęczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz