od Luny:
Popatrzyłam na niego gniewnie po czym warknęłam:
-Shira?!Poważnie?!I sądzisz że nie śledziłeś.
-Tak.-dodał z tym swoim uśmieszkiem.
-Nie wiem czegoś ty użył by mnie obserwować,ale...-ledwo powstrzymałam się od zerwania z szyi wisiorka-więcej tego nie rób!
-Tylko na tyle cie stać?-dodał nadal się uśmiechając.
-Nie.Stać mnie na więcej szczeniaku!-wycedziłam i poszłam przed siebie.
Odchodząc strzeliłam jeszcze cichą wiązankę przekleństw.Następnie skierowałam się do góry w której wyryta była jaskinia Elzy.Przesadziłaś to nie takie straszne że cię obserwował-usłyszałam-Nie musiał mieć złych zamiarów.
A czy ja mówię że miał złe zamiary?!Teraz to nie mam zapewnionej ani krzty prywatności!Nie mogę być niczego pewna.
Dramatyzujesz...
Możliwe,ale to nie zmienia faktu,że się na nim zawiodłam...Myślałam że w końcu będę z nim miała spokój.Już właściwie go zaakceptowałam,a on zrobił mi coś takiego!
Elza najwyraźniej chciała coś dodać,ale się powstrzymała.Przez chwilę leżałam na posadzce w milczeniu.
Co ja wyprawiam...Po co mam należeć do watahy skoro nawet mi na tym nie zależy?Po co mam nosić ten amulet skoro nie chce?Zerwałam natychmiast wisiorek i wyrzuciłam na zewnątrz.
W watasze jesteś bo na swój sposób zależy ci na siostrze,a naszyjnik nosiłaś bo się mnie obawiasz...
Raczej obawiałam się teraz na jak ty to nazwałaś swój sposób ci ufam...
Nowe osiągnięcie.
Liczę że tego nie wykorzystasz.
Nie odczuwam takiej potrzeby.
Po chwili usłyszałam czyjeś kroki i zerwałam się szybko.
Kto tam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz