od Winter:
Stałam na wprost tajemniczego wilka ,a na jego pysku nadal widniał szeroki uśmieszek.Ruszyłam w jego stronę powolnym krokiem, lecz chwilę później przystanęłam. Dopiero teraz mogłam mu się wyraźniej przyjrzeć.Miał brązowo-czarną sierść oraz takie same znaki jak Kevin tyle , że żółte.
-Kim jesteś i co robisz na terenach tutejszej watahy?-zadałam mu dość nieorginalne pytanie.
-Mógłbym cię zapytać o to samo -odpowiedział nieznajomy.
-Pierwsza zadałam pytanie i pierwsza domagam się odpowiedzi.-powiedziałam stanowczo.
-Wyszedłem na krótki spacerek i zabłądziłem w lesie.-odparł z jeszcze większym uśmiechem.
-Bardzo śmieszne.Gdyby humor mi dzisiaj dopisywał na pewno bym się roześmiała -odpowiedziałam z sarkazmem.
-Heh ,myślałem ,że ta wataha ma większe poczucie humoru -powiedział.
-Przykro mi słysząc twoje rozczarowanie- odpowiedziałam przyglądając mu się bardziej badawczo. Byłam pewna ,że przyszedł tutaj w konkretnym celu ,a nie po to żeby denerwować pierwszą , lepszą wilczycę.
Po chwili milczenia odezwał się mrożącym krew w żyłach głosem :
-Teraz może łaskawie zeszłabyś mi z drogi żebym mógł pozwiedzać trochę tereny ,,tutejszej watahy'' ?
-A może to ty łaskawie opuściłbyś te tereny i zostawił tutejszą watahę w spokoju?-odparłam.Miałam już serdecznie dosyć tego wilka.I tak miałam już wiele zmartwień ma głowie.
Nagle jego twarz pociemniała ,a jego uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił.To było tylko kilka chwil ,dosłownie sekund kiedy poczułam ,że ktoś rzucił się na mnie z wielkim impetem. Wpadłam na drzewo i w ostatniej chwili przeturlałam się na prawą stronę uciekając przed atakiem nieznajomego. Wstałam najszybciej jak mogłam po czym wzbiłam się w powietrze.Wilk spojrzał na mnie z dołu ,a ja zaczęłam kalkulować wszystko oraz zbierać myśli. Nagle poczułam jakby coś ciążyło mi w lewym skrzydle.Nie miałam wyboru- musiałam wylądować.
Użyłam swojej niewidzialności i z najmniejszym dźwiękiem wylądowałam kilka metrów dalej.
-Nie zauważył mnie.Na razie.-pomyślałam.
Widziałam jak chodził w tą i z powrotem rozglądając się na wszystkie strony. Kilka sekund później zaczaiłam się za jego plecami i skoczyłam na niego z największą siłą na jaką mogłam się zdobyć. Szamotaliśmy się przez kilka minut po czym nagle poczułam wielki ból w łapie. Widziałam jak wilk przygotowuje się do kolejnego ciosu.Miałam tylko kilka sekund ,które musiałam wykorzystać.Ruszyłam swoim prawym skrzydłem i walnęłam go tak mocno ,że przetoczył się kilka metrów ,lecz niedługo potem powoli wstał chwiejąc się na łapach.Ja tez się chwiałam. Ostatkami sił zamroziłam jego łapy oraz szyję i kawałek tułowia. Wtedy padłam wyczerpana i obolała na trawę. Wydawała się tak rozkosznie miękka i zimna. Przez chwilę moje oczy utkwiły swoje spojrzenie w punkcie ,który stał pod drzewem kilkadziesiąt metrów dalej.Zaobserwowałam tylko tyle ,że był to wilk i miał skrzydła.Chwilę potem wszystko zaczęło mi się rozmazywać ,a chwilę później nie było już nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz