poniedziałek, 10 marca 2014

Od Mike'a: Wszystko to przedstawienie.

To, że ,,Muszę coś załatwić" było po prostu wymówką żeby Sasha nie chodziła za mną wszędzie. Wystarczy mi już pilnujący mnie Kevin.  Gdy doszliśmy zobaczyliśmy, że przesłuchują Winter. Następnie Róża rzuciła się na nią z zębami. Ta jednak uciekła. Może strachliwa, ale sprytna duszyczka. Zaśmiałem się.
-Haha no proszę piękne przedstawienie!-powiedziałem śmiejąc się dalej. Róża warknęła, a Kevin trzepnął mnie w głowę.
-To poważne sprawy-zganił mnie.-Róża o co chodzi?
-Raczej o kogo...-odpowiedziała.
-Luna?-zapytał Kevin. Ja tylko się przysłuchiwałem. Ciekawe co tym razem wymyśliła. Jej numery zawsze stawały się coraz lepsze! Dlatego też nie mam zamiaru się w to mieszać. Znów zacząłem dokładnie słuchać.
-Winter sądzi, że Luna uciekła do jakiejś innej watahy.-wytłumaczył Rubin. Zaśmiałem się znów teraz to naprawdę wymyśliła!
-Mike to nie żarty!-warknęła Róża.
-No no spokojnie! Tak czy siak dobrze wiesz, że na moją pomoc nie ma co liczyć prawda? Ja tylko oglądam sobie ten piękny spektakl.-powiedziałem z uśmieszkiem. Hmm...Dalej mam magiczne lusterko. No to zobaczymy, jak potoczą się losy Luny i wszystkich z watahy. To będzie ciekawe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz