sobota, 8 marca 2014

od Luny:

-Elza!Co ci do łba strzeliło?!-wykrzyknęłam.
Ona jednak tylko popędziła z powrotem na cmentarz i używając ognia wytopiła imię.Gdy tam podbiegłam nie było już co zbierać...Nagrobek stał bez imienia,a demonica dyszała nad nim wściekle.Co tu się?Rozejrzałam się dookoła.Przy wejściu od strony głazu stał George.Elza dopiero chwilę potem odwróciła się w jego stronę...Dzielił ich dość duży dystans.Mimo to jednak dostrzegłam wyraz pysku basiora.Chyba go to zszokowało,jednak z pyska Elzy udało mi się wyczytać o wiele więcej... Była...podenerwowana,spięta,niezdolna się poruszyć,zestresowana,na swój sposób przestraszona. i...no nie wiem jak to opisać...
Wilk zrobił niepewnie pierwszy krok w naszą stronę po czym zawrócił w stronę równiny przy granicy terytorium tej watahy.Elza stała niezdolna cokolwiek powiedzieć.
-Raczysz mi to wytłumaczyć?-spytałam choć nie spodziewałam się odpowiedzi.
-To...długa historia-ucięła.
-A można wiedzieć przynajmniej o czym?
-O mnie i...nieważne.
-Znowu unikasz odpowiedzi-urwałam na chwilę-Czy to ma coś wspólnego z moim pytaniem w jaskini?Tym związanym z wodą-dodałam.
-Trochę...
-Czy nie łatwiej po prostu powiedzieć i mieć to z głowy?
-Nie...
Jeszcze przez chwilę stałyśmy razem spoglądając na odchodzącego Georga.Wtedy przyszło mi coś do głowy.Coś co mogło rozluźnić atmosferę.
-Jak nazywa się ta wataha?Nie zdążyłam spytać alfy...za dużo wrażeń.
-Srebrnego Kła.
-Dość...em...no...nie zbyt to orginalne...
-Założył ją ktoś pozbawiony wyobraźni...Zdaję się Ender...-zawahała się-II?
-Poprzednie pokolenie?
-Kilka w wstecz...
Cisza trwała potem kilka minut po czym oświadczyła:
-Odejdź.Dam ci wtedy spokój...tobie i całej waszej zgrai,którą nazywacie watahą.
-Zgrai do której nie należę-warknęłam.
-Nie obchodzi cię ich los?
-Ależ obchodzi!Tylko nie mogę odejść do puki nie dowiem się o co tu się rozchodzi.
-Po co?
-Ciekawość.
-Ciekawość to pierwszy krok do piekła...
-Hades już i tak mnie nienawidzi po tym jak wzięłam Waldka do naszego świata.
-Luna!Idź gdzie indziej i dowiaduj się innych rzeczy!Szperaj gdzie indziej!
-Nie-odparłam spokojnie po czym pobiegłam w stronę głazu.
Po chwili dołączyła tam do mnie i próbowała dalej.Kręciłam tylko głową,a gdy nie mogłam już tego dłużej znieść odbiegłam,wskoczyłam na jakieś drzewo i się na nim ułożyłam.Ona znów we mnie wskoczyła.
Z głową położoną na gałęzi przypatrywałam się zachodowi po czym zasnęłam.
Śniły mi się różne obrazy z tego dnia...Jack,George,przerażona i zdesperowana Elza...Wszystko to było dla mnie wielką zagadką...Skąd wziął się tu Jack?Kim jest George ,że Elza tak się spina gdy jest w pobliżu?I najważniejsze,co próbuje ukryć przede mną?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz