od Luny:Szok...
Gdy Winter wyszła wstałam i wyjrzałam poza jaskinię.Odczekałam chwilę aż zniknie mi z oczu i usiadłam.Odetchnęłam z ulgą.To co teraz?usłyszałam.
A co ma być?Przebiegnę się trochę i zobaczę co u siostrzyczki.
To chyba nie do końca to na co masz ochotę.
Tak,ale to na co zwykle mam ochotę zdarza się dość rzadko,a konkretnie wojna.
Mruknęła coś w odpowiedzi i pobiegłam przed siebie.Gdy przebiegłam koło jaskiń zajrzałam do Róży.Jednak jej tam nie było.Wokoło było pełno śladów prowadziły w stronę Smoczych Wodospadów.Pobiegłam po nich truchtem.Po drodze wpadła na mnie jakaś waderę.
-Patrz jak chodzisz!
-Co?A tak Luna to ja.
-What?!
Obejrzałam się za nią,W naszą stronę biegł zakłopotany Rubin.Z początku...pomyliłam się i pomyślałam że...
Skoczyłam na wilczycę powalając ją na ziemię.
-Nie!-krzykną Rubin.
Musiałam źle go zrozumieć bo gdy wstała rzuciłam jej się do gardła i pewnie bym je rozszarpała gdyby nie nasz alfa który ją odepchną.W ostatniej chwili zamknęłam pysk i wpadłam na niego.Zerwałam się na łapy i znów rzuciłam się na nią z zębami.
-Luna,ale...-była wyraźnie przerażona,zdziwiona i zapewne zrozumiałabym wszystko gdybym dała jej dokończyć.
Tym razem zdążyła się uchylić i wbiec na wzgórze.Sturlałyśmy się z pagórka.Mało brakło bym jej na strzępy nie rozszarpała.Ona leżała,a ja zdążyłam się już podnieść.Wtedy przede mną staną Rubin i wykrzykną:
-Luna,ale to jest Róża!
-Co?!-odskoczyłam.
Powoli wstała.
-Tak.-spuściła wzrok-nie mogłam ci powiedzieć...
Cofnęłam się parę kroków.Po czym zawyłam.Na chwile zapadła cisza.Przypatrywali mi się.Po chwili obok wylądowała Kim.
-Luna czy ty...-zaczęła Róża.
-Nie.-przerwałam jej-po prostu muszę się przewietrzyć.
Wskoczyłam na smoczycę i odleciałam.Musiałam to sobie poukładać.Po jakichś dziesięciu minutach szok miną i zeskoczyłam.Spadałam sobie spokojnie z uśmiechem na pysku.Potem obróciłam się głową z dół i zanurkowałam w jeziorze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz