Szłam powolnym krokiem w stronę ,którą wskazał mi Mike. Byłam cała obolała i wyglądałam jak mumia w tych wszystkich bandażach.
Chwilę potem dotarłam do jaskini Luny.Wilczyca leżała na kamieniu i spoglądała na przeciwległą ścianę.
-Luna muszę z tobą porozmawiać...- zaczęłam jednak wilczyca przerwała mi w pół zdania.
-Winter...-powiedziała z irytacją w głosie -możesz pójść sobie stąd i męczyć kogoś innego ?
-Niestety tylko ty znasz odpowiedzi na moje pytania...
-Znowu jakieś pytania ?!-wykrzyknęła.
-Luna ,posłuchaj ja...-próbowałam wyjaśnić moją sprawę wilczycy jednak ona ciągle mi przerywała.
-Przyjdź trochę później jestem zmęczona -powiedziała szybko i zamknęła oczy.
Stałam tak jeszcze przez chwilę , byłam pewna ,że coś jest nie tak.
-Jeszcze tu jesteś ?-usłyszałam głos Luny ,który wyrwał mnie z zamyślenia.
- Do zobaczenia -powiedziałam cicho po czym skierowałam się w stronę wilczych jezior.
Po drodze słyszałam krzyki z kłótni Sashy i Mike'a, jednak im dalej szłam tym na szczęście głosy cichły.Wreszcie zrobiło się zupełnie cicho.
Następnego dnia poszłam do medyków ,którzy zdjęli mi już część bandażów.Właśnie podczas powrotu z tej wizyty ujrzałam zielonobiałego wilka ze skrzydłami. Niepewnie podeszłam do niego po czym przedstawiłam się:
-Jestem Winter.
- Set -odpowiedział wilk.
-Jesteś nowy prawda ?
Set pokiwał głową po czym zaczął przyglądać się pobliskim terenom.
Ja w tym czasie przyglądałam mu się z uwagą oceniając jego charakter.Wydał mi się niespokojnym wilkiem i chyba nie najmilszym.
Kiedy jednak spojrzałam mu w oczy zrobiło mi się go żal.Była tam wściekłość ,nienawiść , wielka pewność siebie oraz coś jeszcze tylko nie wiedziałam co.
Cisza zaczęła robić się niezręczna więc szybko pożegnałam się z nim i ruszyłam w stronę jaskini strażników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz