sobota, 1 lutego 2014

Od Winter: Feralny dzień


Tamtego dnia wszystkie wilki chodziły oszołomione i przestraszone. Każdy już wiedział co stało się z Luną i tylko oczekiwaliśmy kiedy ponownie się zjawi. Co chwilę organizowane były zebrania , by ustalić co robić dalej , jednak wszystko spełzało na niczym. Przechadzałam się wzdłuż jezior wilczych , kiedy spostrzegłam latającą Lunę, która po chwili wylądowała na ziemi. Użyłam swojej mocy i zniknęłam jej z oczu.Serce tłukło się we mnie kiedy przechodziła obok mnie , oddzielało nas tylko kilka centymetrów! Luna poszła dalej w stronę watahy , a ja stałam jeszcze nieruchomo. Kiedy zniknęła za drzewami postanowiłam ostrzec watahę. Wzbiłam się w górę i poleciałam tak szybko, jak tylko mogłam.Niestety kiedy dotarłam na miejsce było za póżnio . Walka już się rozpoczęła. Obserwowałam z ukrycia jak kilka wilków rzuciło się na Lunę , która po chwili pokonała wszystkie. -Co robić, co robić...- myślałam intensywnie nadal siedząc w ukryciu.W końcu podjęłam decyzję. Wyszłam z ukrycia i poleciałam w stronę Kler , która była opatrywana wśród krzaków, przez medyków. Po chwili powiedziałam: -Kler , musisz mi coś powiedzieć-spojrzałam jej prosto w oczy , po czym dokończyłam - Jeżeli wrzuciłabym Lunę z Elzą znajdującą się w środku niej do kryształowej rzeki to ona mogłaby jakoś zostawić ją w spokoju ? Wilczyca przez chwilę rozmyślała moje słowa po czym odparła : -Jest taka możliwość, ale nie mam pewności.- po czym dodała - musiałybyśmy to sprawdzić. Ułożyłyśmy z Kler szybki plan po czym poleciałam w stronę kryształowej rzeki. Kiedy już tam dotarłam napełniłam buteleczkę ,pożyczoną od medyków i ruszyłam w drogę powrotną. Ucieszyłam się kiedy zobaczyłam Lunę , bo już myślałam , że nie zdążę. Użyłam więc swojej mocy niewidzialności i skierowałam się w stronę wilczycy. Szybko przeleciałam obok niej wylewając na nią całą zawartość buteleczki. Kiedy zobaczyłam ,że nic jej nie jest byłam rozczarowana. -Co ja sobie wyobrażałam -pomyślałam. -Przynajmniej spróbowałaś - pocieszała mnie Kler. Przez chwilę przyglądałam się Lunie po czym zauważyłam ,że coś jest nie tak. Po chwili wycofała się i ........uciekła ? -A jednak działa ! - powiedziała uradowana Kler. Byłam pewna ,że Elzie się to nie spodobało i ,że jeszcze tu wróci. -Mam nadzieję , że Lunie to nie zaszkodzi - powiedziałam. -Nie powinno-odparła Kler po czym dodała - przecież należy do Kryształowej Watahy. Przez głowę przeszło mi kilka słów -A może raczej należała ?- szybko odgoniłam te myśli z mojej głowy i modliłam się w duchu by wszystko skończyło się dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz