sobota, 15 lutego 2014

od Winter: Wszystko toczy się dalej.

Kevin , Kler i Zeke spojrzeli na mnie. Ja nadal wpatrywałam się przed siebie opracowując już plan trasy. Chwila ciszy nie trwała długo, gdyż przerwała ją Luna , która wprost rwała się do walki z Mike 'em i wilczycą stojącą obok niego. Po kilku sekundach odezwała się Kler:
 -Co chcesz zrobić ?
 - Przywołać posiłki-odpowiedziałam po czym z trudem wzbiłam się w powietrze i poleciałam w stronę jaskini, należącej do strażników naszych terenów. Przez chwilę słyszałam głosy Kler i Kevina , którzy krzyczeli coś o jakimś niebezpieczeństwie ale już po chwili wszystko ucichło. Leciałam przed siebie wśród obłoków, które zasłaniały mi po południowe słońce. Nie cieszyłam się długo lotem ,gdyż zaczęłam tracić kontrolę nad moim skrzydłem.Musiałam więc szybko lądować i resztę drogi przebyć pieszo.
 -Już niedaleko-powiedziałam sobie w myślach. Kiedy dotarłam na miejsce i wpadłam do jaskini ujrzałam leżącą Valiente , która przyglądała się swoim pazurom u łapy.
 -Gdzie jest Cristal ?- zapytałam zziajana. 
-Nie wiem.-odparła krótko wilczyca przyglądając się swojej łapie.
 -A Dante ?
 -Nie wiem -powtórzyła.
 -Nie mówili ci gdzie idą ?-nie dawałam za wygraną., ponieważ musiałam się czegoś dowiedzieć. 
-Daj mi że święty spokój !-warknęła.
 -To bardzo ważna sprawa dotycząca każdego członka watahy. Powinnaś się trochę zainteresować tą sprawą , a nie leżeć tutaj i oglądać swoje pazury kiedy inni potrzebują pomocy.-powiedziałam swoim zwykłym tonem. Wtedy Valiente wstała cała poirytowana i rozzłoszczona. Rzuciła się na mnie , ale ja odepchnęłam ją.Wilczyca upadła i spojrzała na mnie pełnymi nienawiści oczami.
 -Nie chcę z tobą walczyć. Jesteśmy z jednej watahy.-powiedziałam spokojnym głosem. Na nią to jednak nie podziałało. Powtórnie rzuciła się w moją stronę. Użyłam swojej mocy i zniknęłam jej z oczu przesuwając się w bok. Valiente lekko mnie drasnęła po czym wypadła z jaskini wprost na Cristal i Dantego.
 -Valiente , co się dzieje ?-zapytała dowódczyni. Wtedy wyszłam z jaskini kierując się w ich stronę, przy okazji spojrzałam na małą ranę na łapie. -Winter co się dzieje?- zapytała ponownie tym razem spoglądając na mnie. -Valiente miała napad złości- odparłam swoim spokojnym głosem wzruszając ramionami. Sama się sobie dziwiłam, przecież ona chciała mnie zabić ! -A tak przy okazji to was szukałam -dodałam po chwili by odbiec od tematu. 
- Valiente uspokój się - powiedziała do wilczycy po czym spojrzała na mnie.
 -Co to za sprawa ?-wtrącił się Dante , który na razie przyglądał się całemu zajściu. Opowiedziałam im szybko po co tutaj przyszłam po czym wyruszyliśmy w drogę rozmawiając o różnych sprawach. W połowie drogi dołączyła do nas Valiente , która spoglądała na mnie raz po raz tymi swoimi oczami nienawiści. Kiedy wreszcie dotarliśmy na miejsce ruszyłam w stronę Kevina. Spojrzał na mnie i na strażników po czym powiedział: -W samą porę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz