piątek, 28 lutego 2014

Od Winter:

Do jeziora otoczonego dębami dotarłyśmy niedługo po północy. Księżyc świecił nad naszymi głowami i powoli chylił się ku zachodowi w ślad za słońcem. Luna weszła na drzewo , rozciągnęła się po czym zasnęła. Ja w tym czasie ułożyłam się pod drzewem i długo wpatrywałam się w taflę jeziora.Powoli zaczęłam odczuwać zmęczenie po przebytej podróży. Powieki zaczęły mi ciążyć aż wreszcie opadły, a ja zasnęłam. Nagle ujrzałam wielkie ośnieżone drzewo , z którego zwisały sople lodu. Chwilę potem wszystko zasłoniła gęsta mgła.Powoli wstałam ,rozejrzałam się , a do moich uszu dobiegł cichy miękki głos:
-Winter.....-odwróciłam się gwałtownie, jednak nikogo nie ujrzałam. W pierwszej chwili pomyślałam, że to Luna , lecz już zaraz miałam pewność, że to nie ona. Mgła zaczęła stopniowo opadać, dzięki czemu mogłam lepiej przyjrzeć się otoczeniu. Wokoło mnie stały ośnieżone drzewa , ale to które stało na wprost mnie było największe i najokazalsze. Nagle zaczęło mi się coś przypominać jakby jakiś skrawek układanki wreszcie trafił na swoje miejsce. I znowu ten głos:
-Winter.....
-T..ttak...-wykrztusiłam.Tylko tyle zdołało wyjść z mojego gardła.
-Winter......-powtórzył głos. -Kim jesteś ?- zapytałam kiedy już zdążyłam zapanować nad swoim głosem.
- Nie pamiętasz mnie ?- zapytał głos lekko rozbawiony.
-Yyyyyyy nie przypominam sobie ?-wykrztusiłam i po chwili dodałam- Choć gdybyś mi się pokazała to miałabym ułatwione zadanie.
Na wprost mnie zaczynał pojawiać się kontur cienia , a później zarys postaci. Udało mi się ustalić iż jest to wilczyca ( sądząc po głosie ) i chyba starsza ode mnie, ale pewności nie miałam. Postać zaczęła
się przybliżać aż wreszcie moje oczy oślepił jasny blask. Przymrużyłam oczy, a chwilę później otworzyłam je. Spojrzałam wprost na słońce, które oślepiło mnie ponownie. Poleżałam jeszcze chwilę po czym wstałam i rozejrzałam się. Był poranek , ale dość późny.Przy jeziorze stała Luna i widocznie popijała sobie świeżą wodę. Zaczęłam zbierać swoje myśli po czym ruszyłam w jej stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz