od Winter: Dalszy ciąg wydarzeń.
Kiedy oberwałam słupem ognia w skrzydło poczułam palący ból . Upadłam na ziemię i usłyszałam Lunę. Powiedziała coś, ale ja i tak nic nie zrozumiałam. Przeczołgałam się się pomiędzy drzewami i wypadłam na drogę prowadzącą do magicznego lasu. Ból w skrzydle był tak silny , że musiałam użyć swojej mocy i zamrozić tą część , w którą oberwałam. Od razu skierowałam się w stronę prowadzącą do watahy. Musiałam ich ostrzec , ale to i tak chyba niewiele by nie dało. Droga wlokła się w nieskończoność zapewne przez to , że nie mogłam latać. Kiedy już dotarłam do watahy opowiedziałam im wszystko o całym zajściu.Róża zaprowadziła mnie do medyków , którzy zajęli się moim skrzydłem. To była druga najgorsza chwila mojego życia! Robili z moim skrzydłem nie wiadomo co , a ból nadal nie ustawał , wręcz rósł!. Później chyba dali mi jakiś środek nasenny , bo straciłam przytomność. W mojej podświadomości , lub jak to inni nazywają snem, ujrzałam Elzę śmiejącą się w niebo głosy , a wokoło niej leżało wiele nieprzytomnych wilków ..... Kiedy się obudziłam usłyszałam gwary rozmów i krzątaniny. Powoli wstałam i spojrzałam na swoje skrzydło. Wyglądało lepiej i nie bolało już tak jak na początku. Od razu przypomniałam sobie o Kler , Zeke 'u i Kevinie.
-Mam nadzieję , że nic im nie jest. - powiedziałam sama do siebie.
-Mówiłaś coś ? -odezwał się głos za moimi plecami. Odwróciłam się gwałtownie i ujrzałam Anaję.
-Nic , nic - odparłam pospiesznie po czym zapytałam - Czy wiadomo już coś o Kler , Kevinie czy Zeke 'u ?
- Jeszcze nie , ale ...........-nie usłyszałam dalszej części , gdyż wybiegłam z jaskini i popędziłam w stronę miejsca, gdzie ostatnio widziałam członków watahy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz