niedziela, 23 lutego 2014

od Luny: Nie potrafię usiedzieć w miejscu...

Gdy zlazłam z drzewa od razu tego pożałowałam.
-Po co mam z niego złazić jak za 5 minut chodzenie mi się znudzi i tu wrócę?-spytałam sama siebie.
-Nie wiem.-usłyszałam czyjś głos-Aż tak ci się nudzi?
Odwróciłam się, za mną stał Kevin.
-Tak...
-Zauważyłaś że od kąt powstała ta wataha  nie było lub prawie nie było dnia bez jakiegoś nieszczęścia czy wydarzenia ,bądź walki z jakimś kolejnym wrogiem?Ciągłe podróże...
-A we wszystkim lub prawie wszystkim brałam udział ja.-dodałam.
Uśmiechną się.
-Ja tam się cieszę że już mamy z tym choć na chwilę spokój.
-No w sumie fajnie że Elza ,,dała'' mi ten twój  spokój,ale tak na dłuższą metę to nudne.
-Zależy dla kogo i od punktu widzenia.
-Z mojego punktu widzenia to to wygląda kiepsko...No właśnie przypomniało mi się, że przecież miałam zrobić sobie wakacje ,a przez Kler nie zdążyłam!Mam już zajęcie!-zawołałam wesoło pozostawiając go samego.
Powoli się ściemniało gdy dotarłam do jaskini strażników.
-Winter!
-Co?-usłyszałam ciche pytanie w kącie jaskini.
Leżała sobie na ziemi czytając książkę.
-Wstawaj!Potrzebuję mobilizacji,a wnerwiająca maszyna do pytań będzie w sam raz!
-Mobilizacji do czego?
-Sama się przekonasz w swoim czasie,a teraz chodź ze mną.
Wilczyca niepewnie podeszła do mnie i razem wybiegłyśmy z jaskini. Nim dotarłyśmy do części lasu w której rosły gęsto sosny zdążyła mi zadać ok.27 pytań nie na temat i jakieś 2 związane z obecnym stanem rzeczy.
-No dobra to leć w te stronę aż dostrzeżesz spore jezioro, wokoło rosną dęby.To za jakieś dwadzieścia kilometrów.
-Dobrze...
Ja wstrzeliłam się z sosny.Gdy byłyśmy na miejscu.Winter była zdyszana.
-Nikt ci nie kazał tak zasuwać...-skomentowałam.
-To nie ma znaczenia...Wiesz muszę cię o coś spytać-spojrzała mi w oczy.
-No?I weź  w końcu  przestań się wszystkim gapić tak w oczy!To irytujące.
-Wybacz..-spuściła głowę-A co do mojego pytania...-opowiedziała mi co ją spotkało dziś nad jeziorem.
-No ładnie,ładnie...-mruknęłam-dam ci pewną radę z której pewnie nie skorzystasz.
-Jaką?
-Olej to.
Powiedziawszy co powiedzieć chciałam wskoczyłam na najbliższe drzewo i zasnęłam.

Ja sobie tydzień pośpię,a ty się wreszcie naucz pływać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz