Kiedy zostałam oblana wodą usłyszałam cichy jęk Elzy.Potem odzyskałam zmysły i rozejrzałam się.Byłam otoczona członkami watahy.Jedni leżeli inni jeszcze trzymali się na łapach.Ogarnęła mnie zgroza.Znowu...
Uciekłam jednak po chwili poczułam palący ból na karku.W miejscu zmoczonym przez wodę.
Pobiegłam w stronę góry zmagając się z bólem.Doczołgałam się do jaskini,a wtedy Elza wyskoczyła ze mnie.
-Bądź przeklęta Winter!-krzyknęła w niebo głosy.
Dopiero do mnie dotarło...Ta woda mnie zraniła..Ale dlaczego?Bo była we mnie Elza czy bo nie należę już do watahy?!Oby to pierwsze.
Powoli przestawałam być mną.Stawałam się kopią Elzy.Kiedy znów chciała mnie zagarnąć sprzeciwiłam się jej.Tu właśnie popełniłam błąd...Torturowała mnie.Zarówno fizycznie jak i psychicznie.Pokazywała mi bolesne wspomnienia,jak traktowałam innych i wiele rzeczy o których chciałam zapomnieć.
-Przestań!-warknęłam z bezsilną agresją.
W tedy poczułam że ktoś...że ktoś na mnie patrzy.Ktoś mnie widzi choć tej osoby tu nie było....
-Cicho!Nie będziesz mi się już więcej sprzeciwiać!!!
Torturowała mnie jeszcze długo.Potem zostawiła samą...Zastanawiałam się nad tym co stało się ostatnio.Dlaczego kryształowa woda zraniła Elzę?Wilczyca najwyraźniej usłyszała tę myśl i powiedziała:
-Bo to jezioro nie ma w sobie ani kropli czegoś....nie wiem jak to powiedzieć by nie zabrzmiało banalnie...złego.Jest idealnie czyste...Demonom to szkodzi...A jeśli się martwisz czemu tobie to zaszkodziło to nie dla tego że jesteśmy połączone.Twojemu bratu nic by się nie stało bo nie dość że jest w waszej watasze to jeszcze nigdy nie skrzywdził wilka i nie ma takich zapędów.Natomiast Mike'a chroni to że należy do watahy.Ja takich zabezpieczeń nie mam.
-Po co mi to mówisz?
-Bo byłaś ciekawa,a i tak tego nie wykorzystasz...
-Nadal nie powiedziałaś czemu mi się to stało.
-Bo...nie ważne.
-Owszem ważne...-znowu poczułam że ktoś mnie obserwuje przez większość czasu zdawało mi się że na mnie patrzy lecz nie czułam tego tak wyraźnie.
-Nie jest ci to potrzebne.
-Skoro tak myślisz...
Pomyślałam że skoro jej żywiołem jest ogień to może dałoby się coś zrobić z użyciem wody ,ale skoro nawet taka szkodząca demonom zadała jej tylko ból nie było co liczyć na więcej.Można by zdobyć przylilej bogów,ale w przeciwności do Mike'a ona pewnie nie dała by się ponieść ku Zeusowi.A z resztą i tak trzymała mnie w ciągłym szachu.Nie mogłam iść bez jej wiedzy i zgody.Manipulowała tym ile mam w sobie sił w danym momencie.
Nadal nie pojmowałam też kim lub czym jest osoba która mnie obserwuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz