sobota, 22 lutego 2014

Od Kevina: Nareszcie spokój.

Więc nareszcie się udało. W watasze znów zapanował spokój...Przynajmniej na razie. Odkąd tu jestem zauważyłem, że to rzadkie zdarzenie.Po chwili spostrzegłem Mike'a, ale wyglądał jakby nie był w nastroju...Nie chodzi mi o to, iż był zdenerwowany czy smutny...Po prostu nigdy go takiego nie widziałem.
-Co się stało?-zapytałem go.
-O co ci  znowu chodzi?-odparł.
-Wyglądasz jakbyś nie miał nastroju...To przez te słowa Luny?
-To, że używam tylko cienia? Nie no co ty nie jestem na tyle głupi żeby się tym przejmować.-powiedział z uśmiechem. Ja jednak popatrzyłem na niego.-To nie tak, że nie umiem walczyć...-dodał szybko.
-Jeśli pociesze cię tym to dla mnie jest niemożliwe pokonanie ciebie.
-Bo ty jesteś-nagle zatrzymał się.-Miałem nikogo nie obrażać więc skończmy temat.
Zaraz...Powstrzymał się? Chyba, że to...
-Nadzór Sashy?
Przytaknął.
-Od kiedy ty kogoś słuchasz?-byłem zdziwiony. Mike wykonujący czyjeś rozkazy?
-Powiedzmy, ze coś jej zawdzięczam...Co nie znaczy, ze nie będę sobą! O tym możesz zapomnieć-i tu jego uśmieszek...Dobra, a już myślałem, że się zmienił. A może to i lepiej? Takiego Mike'a znam. I wolę żeby tak zostało.

1 komentarz: