od Luny:Kevin
Gdy przyszedł do nas Kevin siedziałam na drzewie,a Róża leżała obok Rubina.Podszedł do nas jakby ...... zakłopotany?I spytał czy może do nas dołonczyć.Róża zmierzyła go wzrokiem i powiedziała;
-Dobra.Cho oprowadzimy cie.Luna!Zejdz że z drzewa i mnie nie wnerwiaj!
-Dobra......dobra.Nie napinaj się tak.
Zeskoczyłam z gałęzi.Oprowadziłyśmy go po okolicy.Moja siostra oprowadzała go długo.Ja po ok.pół godziny wrociłam na swoje miejsce.Mam jaskinie ,ale wole moja kochaną gałąz.Zasnełam ,a gdy wstałam.Kevin leżał w swojej jaskini.Rozglądał sie uwarznie.Sprawdzał kazdy zakamarek.
-Coś nie tak?-spytałam.
-Nie.
-Na pewno?
-No
-No....to...może....powiesz z jakich okolic przybywasz..?
KEVIN DOKOŃCZYSZ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz