od Luny:Atak
-Zaczęło się...........-powiedziała Róża gdy usłyszeliśmy wystrzał.
-To co robimy?-spytała Kimi.
-hmm.........ty i Luna.....znalazłaś????
-Tak...uciekniemy w te stronę,a jeśli nas dogoni mam tam waską szczelinę....nie przejdzie.....
-Dobrze.Luna, ty i Kimi odwrucicię jego uwagę .Horona nie da się pokonać normalnie...
-Nie!Ja chce walczyć!-powiedziałam bo nie znoszę być przynentą-J a nie będę siedziec w krzakach jak wy bedziecie sie zabawiać!!!!!!!!!!
-T o nie zabawa.-powiedziała Róża.
Warknełam.Nic jednak nie mogłam powiedzieć .
Zaczeliśmy.J a i Kimi pobiegłyśmy przez ścierzke jakies 20 metrów przed nim.
-Nie uciekniecie mi!!!!!!-i zaczał strzelać..-...Dostałam!!!!!
Dobiegłysmy do kryjówki w zaroślach.Kimi w ostatnim momencie uciekła.Z mojej prawej przedniej łapy przy barku ciekła krew.Kimi spojstrzegła cos lub kogos po przecownej stronie drogi...
-Niechto...
-co?
-ktos tam jest on ma wsparcie...
-jakto????zawsze buł sam
-nie tym razem
Wstałam
-Trzeba ich otrzeć!tamten to pewnie snajper.
Pokiwała głową.I pobiegła do Ukrytego Demona.Poczułam jak odlatuje w ciemność..............................................................................................................................................................................................Ocknęłam się słyszałam jęki ,a nade mną stała Róża.
-Żyjesz?
-Tak....
-Zaczekaj tu....
-Nie.......
-Zostań .....Demon tez oberwał ,ale w bok.Miał duzo szczęścia.
Spojrzałam na Demona.Sonny stała nad nim......wygladałana...smutna raczej.Nie dziwie sie ale w takich okolicznosciach raczej powinno sie lamentowac....
Usłuszałam strzał....potem kolejny i kolejny....a npotem cisza...
Siostra poszła sprawdzicco sie dzieje.........
Wstałam łapa bolała tak że nie potrafie tego opisac.Rozejrzałam sie opriucz Demona i Sonny nikogo nie było.Poszłam sladem Róży...........Horon stał.Snajper razem znim.......nagle snajper padł.
-HEHEHEHEHEHEEHEHHEH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!HE!!!!!-to Horon zabił go nozem a tamten stał tylko hwile po ciosie.Zrozumiałam w tedy jak bardzo jest okrutny.,-Widziałes za wiele.....te wilki nie sa typowe i dlatego chce ich skur....ha!
Warknełam.Kimi leżała o jego stup.Nie wiemdziłam czy zyje.Demon był w krzakach obok mnie ale nie zwracał na mnie uwagi.Gniew we mnie wezbrał na widok i tego jaki jest Horon i tego co zrobił Kimi ,a co najgorzsze tego że watacha nic nie robi tylko sie gapi!!!!!To było za wiele!!
-Giń poczwaro!-krzyknełam i skoczyłam na niego.Nie myslałam co zrobie...wogle nie myslałam przepełniał mnie gniew nic innego.
Wpadłam na niego ale mnie odepchna i wycelował we mnie strzelba.
Wstałam i skoczyłam na niego.Strzelił..................ostatnie co widziałam to jego wsciekłość po tym jak roszszarpałam mu ucho i fragment ramienia..potem nim straciłam przytomność i jak wtedy sadziłam zycie.Kevin,Róża,Sonny i reszta watach wyjawszy Demona i Kimi atakuje Horona ........opadłam w ciemnośc z usmiechem na pysku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz