sobota, 3 maja 2014

To koniec?!(Lunożart)

Co się z nami stało?

Róża i Rubin zostali jednymi z najlepszych hodowców bydła w USA
Kevin poszedł przed siebie licząc że znajdzie spokojniejszą watahę
Demon nauczył się stepować na czym zrobił karierę
Winter dużo ćwiczyła i od razu po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego za pływanie razem z Dante zaczęła ścigać się z samolotami.
Valiente i Cristal dały ponownie się uśpić.
Kler i Zek wyruszyli w podróż i zostali poszukiwaczami przygód!Byli też w Egipcie!
Mike robił to co robił wcześniej tepał się do wszystkich i ich wnerwiał ,a najczęściej do Winter bo ją najłatwiej przestraszyć.
Luna spełniała swoje marzenia.Pozbyła się Horona(nie zabiła,nadal z tym zwleka,puściłą go w skarpetkach,tylko w skarpetkach!) i zamieszkała w jego domku.Złamała Jack'owi jeden ząb i zrobiła z niego trofeum,ale nadal przychodzi do niej na herbatkę.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Uwaga!

Niestety wataha zostaje usunięta! Nie musicie się martwić już została przygotowana nowa jej wersja! Co do pozycji wilki mogą je zatrzymać,jednak mój brat(Demon) nie będzie w stanie objąć stanowiska delty,a jedynie omegi,wiec zostanie wybrana nowy wilk do objęcia tego.Czemu wataha zostaje usunięta? Proste nie ma kompletnie sensu,zrobiła się nudna,masa wilków nie pisze opowiadań,wilki się nie starzeją i szczeniaki mają tyle samo lat co niektóre wilki które powinny być od nich starsze. Ponad to w nowej wersji zostanie wprowadzone trochę rygoru.Serdecznie zapraszam do wysyłania profili.

Link: http://krysztalowa--wataha.blogspot.com/

                                                                                                                  Wasza alfa,Róża
         
                                                                                       

czwartek, 10 kwietnia 2014

Leciałam wśród gęstych obłoków spoglądając na ziemię. Przelatując obok gęstego lasu, w którym rosły świerki zobaczyłam w oddali postać wilka. Kierował się w stronę naszej watahy ,jednak po chwili stanął i zaczął się rozglądać na boki.
-Nie wie gdzie idzie -powiedziałam -może się zgubił ?
Poleciałam w jego stronę po czym wylądowałam kilka metrów dalej i podeszłam do niego polnym krokiem.Zrobiło mi się go żal-myślałam ,że się zgubił ,więc chciałam mu pomóc.
Z bliska przyjrzałam mu się lepiej.Miał trochę cudaczny wygląd :

-Może w czymś pomóc ?-zapytałam z uśmiechem.
-Szukam Kryształowej Watahy ,może wiesz jak do niej dotrzeć ?-zapytał ze znajomym uśmieszkiem.Nie pamiętałam tylko do kogo należał.
Wydał mi się trochę tajemniczy i na swój sposób dziwny. 
-No ,cóż...wiem gdzie to jest - nie byłam pewna czy mu zaufać ,ale przecież nie mogłam wiedzieć czy jest dobry czy zły.
-Chcesz do niej dołączyć ?-zapytałam po chwili.
-Jasne -powiedział.
-Winter , nie ufaj mu -odezwał się głos w mojej głowie.
Jeszcze raz spojrzałam na wilka.Skoro chciał dołączyć do watahy to dlaczego miałabym mu nie pomóc ?
-No dobrze to chodźmy -powiedziałam i ruszyliśmy w drogę.
-Winter, powiedziałam : nie ufaj mu. Zawróć póki jeszcze możesz.
Przez chwilę zawahałam się ,jednak nie posłuchałam głosu i szliśmy dalej.
- Czy mogłabyś zaprowadzić mnie do jaskini alfy ?-spytał ,kiedy byliśmy już niedaleko.
-No dobrze.-odpowiedziałam.
-Winter ! Na miłość boską zawracaj! -krzyczał głos w mojej głowie.
Szłam uparcie przed siebie ,kiedy poczułam jakby coś przesuwało mnie do tyłu.Wilk spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
-Przestań -mruknęłam.
-Zawróć -rozkazał głos.
Stanęłam po czym powiedziałam do wilka :
-To już niedaleko, ale może zrobimy sobie przerwę ?
-No dobra-powiedział trochę niezadowolony.
Oddaliłam się kilka metrów dalej po czym powiedziałam cichym głosem:
-O co ci chodzi ?
-Winter czuję ,że jest niebezpieczny.Zaprowadź go gdzieś w las i zostaw.
-Co?- zapytałam zaskoczona.
-Możemy już iść?-usłyszałam głos za plecami.
-Dobra- odparłam spoglądając na nieznajomego.
Ruszyliśmy w drogę ,od watahy dzieliło nas tylko kilka kilometrów.
-Jak się nazywasz?-spytałam po chwili milczenia.
-Tony -odpowiedział szybko wilk.
Kiedy dotarliśmy na miejsce skierowałam go prosto do jaskini alf.
Gdy tam weszliśmy uśmiechnął się szeroko i powiedział:
-Witaj Różo.
Wilczyca spojrzała na niego w osłupieniu.
-Jack ?-powiedziała z lekkim przestrachem.
-To wy się znacie ?-spytałam z zaskoczeniem.
-A nie mówiłam ,że będą kłopoty ?-powiedział głos w mojej głowie.
Po chwili do jaskini weszła Luna i Kler ,a za nimi Mike.Wszyscy wpatrywali się w niego jak skamieniali.
-Ktoś mi wytłumaczy o co chodzi?-spytałam lekko poddenerwowana.
-Winter teraz to naprawdę zaszalałaś...-odezwał się cichy głosik w mojej głowie.



Luna:He-he-heheszki jaki cudaczny?!On jest śliczny XD

piątek, 4 kwietnia 2014

od Luny:Przedstawienie.

Otrząsnęłam się z wody i ruszyłam ku jaskini Róży.Chciałam ją wypytać o co biegało i dlaczego nic nie zauważyłam przecież w takim razie nie licząc teraz byłaby sobą tylko przez rok.Kiedy już ją znalazłam zaproponowałam jej wspólne polowanie.Trochę ją to zdziwiło,ale przystała na mój pomysł.
Po drodze trochę rozmawiałyśmy,ale jak raz ciężko mi było znaleźć temat.Jak by nie patrzeć rzadko rozmawiam z kimś z watahy tak po prostu bez przymusu lub konieczności.Powiedzmy,że za bardzo się różnimy by mieć wspólne zainteresowania.Ona lubiła inteligentne tematy typu:,,Zauważyłaś że w watasze jest niewielu łowców?''lub,,Obawiam się o zaangażowanie Mike'a jest jak piąte koło u wozu''.Ja natomiast wole jakieś proste kwestie które nie wymagają zastanawiania się to znaczy z wyjątkiem takich które mają coś wspólnego z przemocą.
Upolowałyśmy ładną tłustą sztukę i zjadłyśmy trochę.W końcu zwróciłam się do niej:
-O co tak właściwie chodziło i jaki był powód powstania tej ,że tak powiem tajemnicy?
Zawahała się ,ale już już otworzyła pysk by mi odpowiedzieć gdy usłyszałam krzyk:
-Luna!
Z irytacją przewróciłam oczami i pomknęłam przez las kierując się krzykami Kler.
W końcu wybiegłam na polanę i wbiegłam na wysoki pagórek.Spojrzałam w dół.Po drugiej stronie było strome,zbudowane ze skał ,,mini urwisko'',a do jego ściany przybita była Kler.Drogę zagradzała jej grupka wilków.Powoli się do niej zbliżały.
-Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo*-zawołałam głośno uśmiechając się szeroko.
Wszystkie łby uniosły się natychmiast ku górze.Skoczyłam przed siebie i wylądowałam na karku jednego z nich.Przeturlaliśmy się parę metrów po czym przygwoździłam go do ziemi.
-Fin de nosotros!*-powiedziałam strzelając mu  plaskacza.
Potem podbiegłam nieco bliżej Kler.I załatwiłam jeszcze ze dwóch.Nasz drogi marszałek zaczął mi  w końcu pomagać.
-No nie mów że nie mogłaś poradzić sobie z tymi łajzami sama.-skomentowałam.
-Nie miałam pola do manewru.-stwierdziła odpychając jednego.

                                                                  *       *     *
Dochodziłyśmy już do jaskini Róży by jej o tym powiedzieć.Byłyśmy trochę poszarpane,a ja miałam naderwane ucho,ale to drobiazgi.Potem z resztą pojawiły się posiłki i przestało być tak kolorowo.
Sarna którą razem z siostrą upolowałyśmy leżała teraz przy jaskini,a w pomieszczeniu tym był pewien niecodzienny gość.

Winter?

*Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo-Wybacz kochanie,ale ta sierota idzie ze mną.
*Fin de nosotros!-Koniec z nami!





niedziela, 30 marca 2014

od Luny:Szok...

Gdy Winter wyszła wstałam i wyjrzałam poza jaskinię.Odczekałam chwilę aż zniknie mi z oczu i usiadłam.Odetchnęłam z ulgą.To co teraz?usłyszałam.
A co ma być?Przebiegnę się trochę  i zobaczę co u siostrzyczki.
To chyba nie do końca to na co masz ochotę.
Tak,ale to na co zwykle mam ochotę zdarza się dość rzadko,a konkretnie wojna.
Mruknęła coś w odpowiedzi i pobiegłam przed siebie.Gdy przebiegłam koło jaskiń zajrzałam do Róży.Jednak jej tam nie było.Wokoło było pełno śladów prowadziły w stronę Smoczych Wodospadów.Pobiegłam po nich truchtem.Po drodze wpadła na mnie jakaś waderę.
-Patrz jak chodzisz!
-Co?A tak Luna to ja.
-What?!
Obejrzałam się za nią,W naszą stronę biegł zakłopotany Rubin.Z początku...pomyliłam się i pomyślałam że...
Skoczyłam na wilczycę powalając ją na ziemię.
-Nie!-krzykną Rubin.
Musiałam źle go zrozumieć bo gdy wstała rzuciłam jej się do gardła i pewnie bym je rozszarpała gdyby nie nasz alfa który ją odepchną.W ostatniej chwili zamknęłam pysk i wpadłam na niego.Zerwałam się na łapy i znów rzuciłam się na nią z zębami.
-Luna,ale...-była wyraźnie przerażona,zdziwiona i zapewne zrozumiałabym wszystko gdybym dała jej dokończyć.
Tym razem zdążyła się uchylić i wbiec na wzgórze.Sturlałyśmy się z pagórka.Mało brakło bym jej na strzępy nie rozszarpała.Ona leżała,a ja zdążyłam się już podnieść.Wtedy  przede mną staną Rubin i wykrzykną:
-Luna,ale to jest Róża!
-Co?!-odskoczyłam.
Powoli wstała.
-Tak.-spuściła wzrok-nie mogłam ci powiedzieć...
Cofnęłam się parę kroków.Po czym zawyłam.Na chwile zapadła cisza.Przypatrywali mi się.Po chwili obok wylądowała Kim.
-Luna czy ty...-zaczęła Róża.
-Nie.-przerwałam jej-po prostu muszę się przewietrzyć.
Wskoczyłam na smoczycę i odleciałam.Musiałam to sobie poukładać.Po jakichś dziesięciu minutach szok miną i zeskoczyłam.Spadałam sobie spokojnie z uśmiechem na pysku.Potem obróciłam się głową z dół i zanurkowałam w jeziorze.



Od Róży: Prawda o mnie...

Dziwnie się czułam w tym ciele.Mam dość noszenia tej maski.Muszę się przyznać.Powoli zaczęła znikać moja stara "powłoka" .Kazałam Rubionowi i Demonowi powiedzieć że mamy się spotkać pod Smoczymi wodospadami.Gdy wszyscy się zebrali pokazałam się.
Wglądałam tak:

-Kim jesteś?-zaczęli pytać.
-To ja,Róża-odpowiedziałam.
Zaniemówili.
-Gdzie jest Luna?
-Nie mamy pojęcie
-Dobrze,mniejsza o mój wygląd muszę ją dorwać
Poszłam szukać Luny gdy ją znalazłam nie miała pojęcia kim jestem.

Luna?



Od Winter:

Szłam powolnym krokiem w stronę ,którą wskazał mi Mike. Byłam cała obolała i wyglądałam jak mumia w tych wszystkich bandażach.
Chwilę potem dotarłam do jaskini Luny.Wilczyca leżała na kamieniu i spoglądała na przeciwległą ścianę.
-Luna muszę z tobą porozmawiać...- zaczęłam jednak wilczyca przerwała mi w pół zdania.
-Winter...-powiedziała z irytacją w głosie -możesz pójść sobie stąd i męczyć kogoś innego ?
-Niestety tylko ty znasz odpowiedzi na moje pytania...
-Znowu jakieś pytania ?!-wykrzyknęła.
-Luna ,posłuchaj ja...-próbowałam wyjaśnić moją sprawę wilczycy jednak ona ciągle mi przerywała.
-Przyjdź trochę później jestem zmęczona -powiedziała szybko i zamknęła oczy.
Stałam tak jeszcze przez chwilę , byłam pewna ,że coś jest nie tak.
-Jeszcze tu jesteś ?-usłyszałam głos Luny ,który wyrwał mnie z zamyślenia.
- Do zobaczenia -powiedziałam cicho po czym skierowałam się w stronę wilczych jezior.
Po drodze słyszałam krzyki z kłótni Sashy i Mike'a, jednak im dalej szłam tym na szczęście głosy cichły.Wreszcie zrobiło się zupełnie cicho.
Następnego dnia poszłam do medyków ,którzy zdjęli mi już część bandażów.Właśnie podczas powrotu z tej wizyty ujrzałam zielonobiałego wilka ze skrzydłami. Niepewnie podeszłam do niego po czym przedstawiłam się:
-Jestem Winter.
- Set -odpowiedział wilk.
-Jesteś nowy prawda ?
Set pokiwał głową po czym zaczął przyglądać się pobliskim terenom.
Ja w tym czasie przyglądałam mu się z uwagą oceniając jego charakter.Wydał mi się niespokojnym wilkiem i chyba nie najmilszym.
Kiedy jednak spojrzałam mu w oczy zrobiło mi się go żal.Była tam wściekłość ,nienawiść , wielka pewność siebie oraz coś jeszcze tylko nie wiedziałam co.
Cisza zaczęła robić się niezręczna więc szybko pożegnałam się z nim i ruszyłam w stronę jaskini strażników.