Niestety wataha zostaje usunięta! Nie musicie się martwić już została przygotowana nowa jej wersja! Co do pozycji wilki mogą je zatrzymać,jednak mój brat(Demon) nie będzie w stanie objąć stanowiska delty,a jedynie omegi,wiec zostanie wybrana nowy wilk do objęcia tego.Czemu wataha zostaje usunięta? Proste nie ma kompletnie sensu,zrobiła się nudna,masa wilków nie pisze opowiadań,wilki się nie starzeją i szczeniaki mają tyle samo lat co niektóre wilki które powinny być od nich starsze. Ponad to w nowej wersji zostanie wprowadzone trochę rygoru.Serdecznie zapraszam do wysyłania profili.
Link: http://krysztalowa--wataha.blogspot.com/
Wasza alfa,Róża
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
czwartek, 10 kwietnia 2014
Leciałam wśród gęstych obłoków spoglądając na ziemię. Przelatując obok gęstego lasu, w którym rosły świerki zobaczyłam w oddali postać wilka. Kierował się w stronę naszej watahy ,jednak po chwili stanął i zaczął się rozglądać na boki.
-Nie wie gdzie idzie -powiedziałam -może się zgubił ?
Poleciałam w jego stronę po czym wylądowałam kilka metrów dalej i podeszłam do niego polnym krokiem.Zrobiło mi się go żal-myślałam ,że się zgubił ,więc chciałam mu pomóc.
Z bliska przyjrzałam mu się lepiej.Miał trochę cudaczny wygląd :
-Może w czymś pomóc ?-zapytałam z uśmiechem.
-Szukam Kryształowej Watahy ,może wiesz jak do niej dotrzeć ?-zapytał ze znajomym uśmieszkiem.Nie pamiętałam tylko do kogo należał.
Wydał mi się trochę tajemniczy i na swój sposób dziwny.
-No ,cóż...wiem gdzie to jest - nie byłam pewna czy mu zaufać ,ale przecież nie mogłam wiedzieć czy jest dobry czy zły.
-Chcesz do niej dołączyć ?-zapytałam po chwili.
-Jasne -powiedział.
-Winter , nie ufaj mu -odezwał się głos w mojej głowie.
Jeszcze raz spojrzałam na wilka.Skoro chciał dołączyć do watahy to dlaczego miałabym mu nie pomóc ?
-No dobrze to chodźmy -powiedziałam i ruszyliśmy w drogę.
-Winter, powiedziałam : nie ufaj mu. Zawróć póki jeszcze możesz.
Przez chwilę zawahałam się ,jednak nie posłuchałam głosu i szliśmy dalej.
- Czy mogłabyś zaprowadzić mnie do jaskini alfy ?-spytał ,kiedy byliśmy już niedaleko.
-No dobrze.-odpowiedziałam.
-Winter ! Na miłość boską zawracaj! -krzyczał głos w mojej głowie.
Szłam uparcie przed siebie ,kiedy poczułam jakby coś przesuwało mnie do tyłu.Wilk spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
-Przestań -mruknęłam.
-Zawróć -rozkazał głos.
Stanęłam po czym powiedziałam do wilka :
-To już niedaleko, ale może zrobimy sobie przerwę ?
-No dobra-powiedział trochę niezadowolony.
Oddaliłam się kilka metrów dalej po czym powiedziałam cichym głosem:
-O co ci chodzi ?
-Winter czuję ,że jest niebezpieczny.Zaprowadź go gdzieś w las i zostaw.
-Co?- zapytałam zaskoczona.
-Możemy już iść?-usłyszałam głos za plecami.
-Dobra- odparłam spoglądając na nieznajomego.
Ruszyliśmy w drogę ,od watahy dzieliło nas tylko kilka kilometrów.
-Jak się nazywasz?-spytałam po chwili milczenia.
-Tony -odpowiedział szybko wilk.
Kiedy dotarliśmy na miejsce skierowałam go prosto do jaskini alf.
Gdy tam weszliśmy uśmiechnął się szeroko i powiedział:
-Witaj Różo.
Wilczyca spojrzała na niego w osłupieniu.
-Jack ?-powiedziała z lekkim przestrachem.
-To wy się znacie ?-spytałam z zaskoczeniem.
-A nie mówiłam ,że będą kłopoty ?-powiedział głos w mojej głowie.
Po chwili do jaskini weszła Luna i Kler ,a za nimi Mike.Wszyscy wpatrywali się w niego jak skamieniali.
-Ktoś mi wytłumaczy o co chodzi?-spytałam lekko poddenerwowana.
-Winter teraz to naprawdę zaszalałaś...-odezwał się cichy głosik w mojej głowie.
Luna:He-he-heheszki jaki cudaczny?!On jest śliczny XD
-Nie wie gdzie idzie -powiedziałam -może się zgubił ?
Poleciałam w jego stronę po czym wylądowałam kilka metrów dalej i podeszłam do niego polnym krokiem.Zrobiło mi się go żal-myślałam ,że się zgubił ,więc chciałam mu pomóc.
Z bliska przyjrzałam mu się lepiej.Miał trochę cudaczny wygląd :
-Może w czymś pomóc ?-zapytałam z uśmiechem.
-Szukam Kryształowej Watahy ,może wiesz jak do niej dotrzeć ?-zapytał ze znajomym uśmieszkiem.Nie pamiętałam tylko do kogo należał.
Wydał mi się trochę tajemniczy i na swój sposób dziwny.
-No ,cóż...wiem gdzie to jest - nie byłam pewna czy mu zaufać ,ale przecież nie mogłam wiedzieć czy jest dobry czy zły.
-Chcesz do niej dołączyć ?-zapytałam po chwili.
-Jasne -powiedział.
-Winter , nie ufaj mu -odezwał się głos w mojej głowie.
Jeszcze raz spojrzałam na wilka.Skoro chciał dołączyć do watahy to dlaczego miałabym mu nie pomóc ?
-No dobrze to chodźmy -powiedziałam i ruszyliśmy w drogę.
-Winter, powiedziałam : nie ufaj mu. Zawróć póki jeszcze możesz.
Przez chwilę zawahałam się ,jednak nie posłuchałam głosu i szliśmy dalej.
- Czy mogłabyś zaprowadzić mnie do jaskini alfy ?-spytał ,kiedy byliśmy już niedaleko.
-No dobrze.-odpowiedziałam.
-Winter ! Na miłość boską zawracaj! -krzyczał głos w mojej głowie.
Szłam uparcie przed siebie ,kiedy poczułam jakby coś przesuwało mnie do tyłu.Wilk spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
-Przestań -mruknęłam.
-Zawróć -rozkazał głos.
Stanęłam po czym powiedziałam do wilka :
-To już niedaleko, ale może zrobimy sobie przerwę ?
-No dobra-powiedział trochę niezadowolony.
Oddaliłam się kilka metrów dalej po czym powiedziałam cichym głosem:
-O co ci chodzi ?
-Winter czuję ,że jest niebezpieczny.Zaprowadź go gdzieś w las i zostaw.
-Co?- zapytałam zaskoczona.
-Możemy już iść?-usłyszałam głos za plecami.
-Dobra- odparłam spoglądając na nieznajomego.
Ruszyliśmy w drogę ,od watahy dzieliło nas tylko kilka kilometrów.
-Jak się nazywasz?-spytałam po chwili milczenia.
-Tony -odpowiedział szybko wilk.
Kiedy dotarliśmy na miejsce skierowałam go prosto do jaskini alf.
Gdy tam weszliśmy uśmiechnął się szeroko i powiedział:
-Witaj Różo.
Wilczyca spojrzała na niego w osłupieniu.
-Jack ?-powiedziała z lekkim przestrachem.
-To wy się znacie ?-spytałam z zaskoczeniem.
-A nie mówiłam ,że będą kłopoty ?-powiedział głos w mojej głowie.
Po chwili do jaskini weszła Luna i Kler ,a za nimi Mike.Wszyscy wpatrywali się w niego jak skamieniali.
-Ktoś mi wytłumaczy o co chodzi?-spytałam lekko poddenerwowana.
-Winter teraz to naprawdę zaszalałaś...-odezwał się cichy głosik w mojej głowie.
Luna:He-he-heheszki jaki cudaczny?!On jest śliczny XD
piątek, 4 kwietnia 2014
od Luny:Przedstawienie.
Otrząsnęłam się z wody i ruszyłam ku jaskini Róży.Chciałam ją wypytać o co biegało i dlaczego nic nie zauważyłam przecież w takim razie nie licząc teraz byłaby sobą tylko przez rok.Kiedy już ją znalazłam zaproponowałam jej wspólne polowanie.Trochę ją to zdziwiło,ale przystała na mój pomysł.
Po drodze trochę rozmawiałyśmy,ale jak raz ciężko mi było znaleźć temat.Jak by nie patrzeć rzadko rozmawiam z kimś z watahy tak po prostu bez przymusu lub konieczności.Powiedzmy,że za bardzo się różnimy by mieć wspólne zainteresowania.Ona lubiła inteligentne tematy typu:,,Zauważyłaś że w watasze jest niewielu łowców?''lub,,Obawiam się o zaangażowanie Mike'a jest jak piąte koło u wozu''.Ja natomiast wole jakieś proste kwestie które nie wymagają zastanawiania się to znaczy z wyjątkiem takich które mają coś wspólnego z przemocą.
Upolowałyśmy ładną tłustą sztukę i zjadłyśmy trochę.W końcu zwróciłam się do niej:
-O co tak właściwie chodziło i jaki był powód powstania tej ,że tak powiem tajemnicy?
Zawahała się ,ale już już otworzyła pysk by mi odpowiedzieć gdy usłyszałam krzyk:
-Luna!
Z irytacją przewróciłam oczami i pomknęłam przez las kierując się krzykami Kler.
W końcu wybiegłam na polanę i wbiegłam na wysoki pagórek.Spojrzałam w dół.Po drugiej stronie było strome,zbudowane ze skał ,,mini urwisko'',a do jego ściany przybita była Kler.Drogę zagradzała jej grupka wilków.Powoli się do niej zbliżały.
-Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo*-zawołałam głośno uśmiechając się szeroko.
Wszystkie łby uniosły się natychmiast ku górze.Skoczyłam przed siebie i wylądowałam na karku jednego z nich.Przeturlaliśmy się parę metrów po czym przygwoździłam go do ziemi.
-Fin de nosotros!*-powiedziałam strzelając mu plaskacza.
Potem podbiegłam nieco bliżej Kler.I załatwiłam jeszcze ze dwóch.Nasz drogi marszałek zaczął mi w końcu pomagać.
-No nie mów że nie mogłaś poradzić sobie z tymi łajzami sama.-skomentowałam.
-Nie miałam pola do manewru.-stwierdziła odpychając jednego.
* * *
Dochodziłyśmy już do jaskini Róży by jej o tym powiedzieć.Byłyśmy trochę poszarpane,a ja miałam naderwane ucho,ale to drobiazgi.Potem z resztą pojawiły się posiłki i przestało być tak kolorowo.
Sarna którą razem z siostrą upolowałyśmy leżała teraz przy jaskini,a w pomieszczeniu tym był pewien niecodzienny gość.
Winter?
*Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo-Wybacz kochanie,ale ta sierota idzie ze mną.
*Fin de nosotros!-Koniec z nami!
Otrząsnęłam się z wody i ruszyłam ku jaskini Róży.Chciałam ją wypytać o co biegało i dlaczego nic nie zauważyłam przecież w takim razie nie licząc teraz byłaby sobą tylko przez rok.Kiedy już ją znalazłam zaproponowałam jej wspólne polowanie.Trochę ją to zdziwiło,ale przystała na mój pomysł.
Po drodze trochę rozmawiałyśmy,ale jak raz ciężko mi było znaleźć temat.Jak by nie patrzeć rzadko rozmawiam z kimś z watahy tak po prostu bez przymusu lub konieczności.Powiedzmy,że za bardzo się różnimy by mieć wspólne zainteresowania.Ona lubiła inteligentne tematy typu:,,Zauważyłaś że w watasze jest niewielu łowców?''lub,,Obawiam się o zaangażowanie Mike'a jest jak piąte koło u wozu''.Ja natomiast wole jakieś proste kwestie które nie wymagają zastanawiania się to znaczy z wyjątkiem takich które mają coś wspólnego z przemocą.
Upolowałyśmy ładną tłustą sztukę i zjadłyśmy trochę.W końcu zwróciłam się do niej:
-O co tak właściwie chodziło i jaki był powód powstania tej ,że tak powiem tajemnicy?
Zawahała się ,ale już już otworzyła pysk by mi odpowiedzieć gdy usłyszałam krzyk:
-Luna!
Z irytacją przewróciłam oczami i pomknęłam przez las kierując się krzykami Kler.
W końcu wybiegłam na polanę i wbiegłam na wysoki pagórek.Spojrzałam w dół.Po drugiej stronie było strome,zbudowane ze skał ,,mini urwisko'',a do jego ściany przybita była Kler.Drogę zagradzała jej grupka wilków.Powoli się do niej zbliżały.
-Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo*-zawołałam głośno uśmiechając się szeroko.
Wszystkie łby uniosły się natychmiast ku górze.Skoczyłam przed siebie i wylądowałam na karku jednego z nich.Przeturlaliśmy się parę metrów po czym przygwoździłam go do ziemi.
-Fin de nosotros!*-powiedziałam strzelając mu plaskacza.
Potem podbiegłam nieco bliżej Kler.I załatwiłam jeszcze ze dwóch.Nasz drogi marszałek zaczął mi w końcu pomagać.
-No nie mów że nie mogłaś poradzić sobie z tymi łajzami sama.-skomentowałam.
-Nie miałam pola do manewru.-stwierdziła odpychając jednego.
* * *
Dochodziłyśmy już do jaskini Róży by jej o tym powiedzieć.Byłyśmy trochę poszarpane,a ja miałam naderwane ucho,ale to drobiazgi.Potem z resztą pojawiły się posiłki i przestało być tak kolorowo.
Sarna którą razem z siostrą upolowałyśmy leżała teraz przy jaskini,a w pomieszczeniu tym był pewien niecodzienny gość.
Winter?
*Lo siento cariño, pero esta huérfana va conmigo-Wybacz kochanie,ale ta sierota idzie ze mną.
*Fin de nosotros!-Koniec z nami!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)